Niezwykła historia procesów O.J. Simpsona

Była gwiazda amerykańskiego futbolu O. J. Simpson został w piątek wieczorem (czasu amerykańskiego) uznany przez ławę przysięgłych w Las Vegas za winnego uprowadzenia i dokonania napadu rabunkowego z bronią w ręku. 61-letniemu Simpsonowi grozi obecnie kara dożywotniego więzienia.
Amerykański sen

Dla wielu Afroamerykanów życiorys Orenthala Jamesa Simpsona przez długie lata stanowił ucieleśnienie amerykańskiego snu. Nastolatek, który wychowywał się pośród młodocianych gangów San Francisco, dzięki ciężkiej pracy i sportowemu talentowi zdobył sławę i ogromną fortunę. Po zakończeniu kariery futbolisty przerzucił się na aktorstwo - zagrał między innymi w ''Nagiej broni'' i ''Korzeniach''.

Prywatnie był mężem białej modelki, Nicole Brown Simpson, jednak w 1992 roku ich małżeństwo rozpadło się. Jeszcze przed rozwodem policja była częstym gościem w domu państwa Simpson. Nicole oskarżała męża o to, że znęca się nad nią psychicznie i fizycznie. O.J. miał też grozić byłej małżonce.

Zbrodnia

12 czerwca 1994 roku Nicole Brown Simpson została znaleziona martwa na podjeździe do swojego domu. Kilka metrów dalej leżało ciało jej przyjaciela Ronalda Goldmana, początkującego modela i kelnera w popularnej restauracji, w której pani Simpson często spędzała czas. Z relacji jego przyjaciół wynika, że tego dnia Goldman miał zamiar odwieźć Nicole okulary przeciwsłoneczne, które zostawiła tam jej matka.

Oboje zostali zabici w sposób niezwykle okrutny. Nicole zadano kilka ciosów w szyję, w rezultacie jej głowa została niemalże odrąbana od ciała. Goldman otrzymał wiele płytkich ran i skaleczeń sugerujących, że morderca znęcał się nad nim przed zadaniem ostatecznego ciosu.

Wszystkie tropy prowadziły do O.J. Simpsona. W trakcie wstępnego przesłuchania były futbolista nie był w stanie wytłumaczyć skąd na jego ręce wzięła się głęboka rana, później twierdził, że gdy dowiedział się o śmierci byłej żony zgniótł trzymaną w dłoni szklankę. W jego domu znaleziono pokryte krwią skarpetki i inne ślady.

Pościg

Simpson miał dobrowolnie zgłosić się na policję dzień po śmierci Nicole. Nie pojawił się jednak. Gdy funkcjonariusze weszli do jego domu znaleźli odręczną notę przypominającą list samobójcy. W zaadresowanym ''Do tych, których to interesuje'' liście O.J. dziękował fanom i przyjaciołom. Rozpoczęto poszukiwania. Kilka godzin później ktoś zauważył Simpsona jadącego białym Fordem Bronco należącym do jego przyjaciela.

Pościg za uciekającym Simpsonem należy do najdziwniejszych w historii. O. J. uciekał wraz z właścicielem samochodu, którego podobno trzymał na muszce pistoletu. Nie przekraczali 35 mil na godzinę. Za nimi wlokła się kawalkada składająca się z kilkunastu radiowozów i prywatnych samochodów wypełnionych dziennikarzami i poszukiwaczami sensacji. Nad nimi unosiło się kilkanaście helikopterów, należących do różnych stacji telewizyjnych.

Pościg obejrzały na żywo miliony Amerykanów. Ludzie mieszkający na trasie pościgu wychodzili z domów by zobaczyć go na własne oczy. Część z nich dopingowała Simpsona transparentami takim jak ''Nie daj się O.J.''. Widowisko skończyło się na podwórku posesji Simpsona. W samochodzie, którym były futbolista uciekał, znaleziono: 8,750 dolarów w gotówce, sztuczne wąsy i brodę, paszport i naładowany pistolet.



Proces stulecia

Trwający rok proces rozbudził w USA ogromne emocje. Dowody oskarżenia były mocne, jednak popełniono wiele błędów. Policja nie dopełniła procedur, początkowo nie zabezpieczając miejsca zbrodni. Obrona wykorzystała to bezlitośnie.

Obrońcy Simpsona starali się udowodnić, że ich klient został wrobiony przez funkcjonariuszy. Policjantowi, który znalazł jeden z kluczowych dowodów oskarżenia - zakrwawioną rękawiczkę O.J. Simpsona - zarzucono używanie w pracy rasistowskiego określenia ''czarnuchy'', czemu stanowczo zaprzeczył. Okazało się jednak, że oficer Fuhrman używał rasistowskich epitetów regularnie i były na to dowody. Policjant udzielił wywiadu na temat pracy w policji początkującej scenarzystce filmowej. W jego trakcie wielokrotnie wypowiadał się niepochlebnie na temat ''czarnuchów'', przyznał też, że czasami podrzucał sfabrykowane dowody podejrzanym, by mieć pewność, że nie unikną zasłużonej kary.

Policji zarzucono chęć zniszczenia ''czarnego, który wyrwał się przed szereg''. W taką wersję wydarzeń wierzyło wielu Afroamerykanów, dla których O.J. nadal stanowił symbol sukcesu. Policja obawiała się, że jeśli Simpson zostanie skazany, w wielu miastach może dojść do zamieszek na tle rasowym.

Prawnicy Simpsona grali kartą rasową po mistrzowsku. Przykładem może być wizja lokalna w domu gwiazdora z udziałem przysięgłych. Tuż przed nią z domu Simpsona zniknęły zdjęcia, na których pozuje z białymi kolegami od golfa i fotografia jego nowej dziewczyny. W ich miejscu pojawiły się zdjęcia rodziny i znanych Afroamerykanów zaprzyjaźnionych z byłym futbolistą. W widocznym miejscu położono także Biblię.

2 października 1995 roku ława przysięgłych złożona w większości z Afroamerykanów uniewinniła Simpsona. Wyrok wywołał oburzenie społeczeństwa, które w większości było przekonane o winie byłego futbolisty.

A jednak winny?

Zaraz po wygranym procesie O.J. zapowiedział, że poświęci resztę życia odkrywaniu prawdy na temat prawdziwej tożsamości zabójcy jego byłej żony. Nie miał jednak na to zbyt wiele czasu.

Rodzina Goldmanów nie zrezygnowała z walki i wytoczyła Simpsonowi proces cywilny. W 1997 roku sąd uznał, że Simpson ''przyczynił się do śmierci'' swojej byłej żony oraz Rona Goldmana i nakazał mu wypłacenie rodzinom ofiar 33,5 miliona dolarów odszkodowania. W cywilnym procesie nie groziła mu jednak kara więzienia.

Choć od wyroku minęło 11 lat rodziny ofiar nadal nie otrzymały większości zasądzonych pieniędzy, a sam Simpson stał się po raz kolejny symbolem - tym razem bezkarności.

Udało mu się to osiągnąć dzięki umiejętnemu wykorzystaniu kruczków prawnych. Zgodnie z Kalifornijskim prawem komornik nie miał prawa pozbawić Simpsona pieniędzy pochodzących z renty lub emerytury. Tak właśnie zakwalifikowano pieniądze, które wypłaca byłemu futboliście NFL. Kiedy pojawiły się propozycje by skonfiskować posiadłość Simpsona, ten sprzedał dom w Kalifornii i kupił na Florydzie, gdzie jest to niezgodne z prawem.

Nie zawsze mu się udawało. Goldmanowie odzyskali 500 tysięcy dzięki wystawieniu na aukcję trofeów należących do Simpsona. Przejęli także pieniądze które były gwiazdor futbolu zarobił na udziale w grze ''All pro football 2k8''. W 2007 roku sąd nakazał też Simpsonowi oddanie Goldmanom złotego Rolexa.

''Jeśli to zrobiłem''

O Simpsonie znowu zrobiło się głośno w 2006 roku, kiedy po latach milczenia postanowił napisać książkę. Zdaniem wydawcy miała to być spowiedź byłego futbolisty. W rzeczywistości gwiazdor opisał szczegóły, które mógł znać wyłącznie morderca, jednocześnie nie przyznając się do niczego.

- Jeśli to zrobiłem oto jak do tego doszło - pisze Simpson. Następnie opisuje jak feralnej nocy pojechał do swojej byłej żony i spotkał na podjeździe Rona Goldmana. Relacjonuje sprzeczkę, do jakiej doszło pomiędzy nim a obojgiem zamordowanych. W rezultacie tej kłótni jego była żona miała go zaatakować nożem ''krzycząc niczym banshee''(banshee - zjawa z irlandzkiej mitologii, której wycie zwiastuje śmierć w rodzinie). Simpson pamięta, że upadła i uderzyła głową w betonowy podjazd. Opisuje ogarniającą go wściekłość i Goldmana ''przyjmującego pozycję karate''.

Co stało się dalej? Simpson nie pamięta. W rozmowie z dziennikarzami telewizji ''Fox'', przyznał jednak, że właśnie w tym momencie podniósł nóż. Fragmenty tego, nigdy nie wyemitowanego, wywiadu opublikował później ''New York Times''.

Reklamowana jako spowiedź książka była jedynie sprytnym zagraniem marketingowym, formą prowokacji, której jedynym celem miał być sukces finansowy.

Przez stany przetoczyła się fala protestów. Oburzona zachowaniem Simpsona opinia publiczna, wymusiła na wydawcy książki - magnacie medialnym Rupercie Murdochu, - zerwanie ich współpracy i nie rozpowszechnianie publikacji . Wspomniany wywiad, którego futbolista udzielił dziennikarzom ''Fox TV'' został w ostatniej chwili zdjęty z anteny. Cały nakład ''Jeśli to zrobiłem'' miał trafić na przemiał.

Książkę uratowała rodzina Goldmanów , która postanowiła przy jej użyciu odzyskać część należnych jej pieniędzy. Sąd przyznał im prawa do publikacji. Wydana ostatecznie w 2007 roku, pod tytułem ''Jeśli to zrobiłem: Wyznanie mordercy'', książka w ciągu tygodnia trafiła na szczyty list bestsellerów.

Skok na pamiątki

Tymczasem we wrześniu 2007 roku Simpson został ponownie aresztowany, tym razem za napad z bronią w ręku. Tydzień wcześniej do jednego z hoteli w Las Vegas wkroczyło pięciu mężczyzn. Grupa, której przewodził O.J. weszła do pokoju wynajmowanego przez dwóch ludzi handlujących pamiątkami po znanych sportowcach i siłą zabrała im przedmioty związane z karierą Simpsona.

Co dokładnie wydarzyło się w hotelu? Nie do końca wiadomo. Simpson twierdził, że jest niewinny. Przyznał, że wraz z kolegami zabrał pamiątki jednak, jego zdaniem przedmioty te i tak należały do niego i zostały mu skradzione. Poszkodowani utrzymywali, że jeden z towarzyszy byłego futbolisty groził im pistoletem.

Obrona kolejny raz przedstawiła Simpsona jako ofiarę. Uzasadniała to tym, że społeczeństwo i organy ścigania wydały już wyrok na byłego futbolistę, i nie ma on wiele wspólnego ze sprawą domniemanego napadu. Obrońcy mieli w tym wypadku sporo racji i dowody na potwierdzenie tej tezy. Częścią materiału dowodowego były nagrania, na których policjanci żartują sobie z kryminalnej przeszłości Simpsona, podkreślając, że tym razem się nie wywinie.

Dla oskarżenia pierwszorzędne znaczenie miał wątek związany z grożeniem poszkodowanym bronią. Simpson twierdziłł, że o pistolecie nie wiedział. Jednak jeden z jego skruszonych współpracowników utrzymywał, że to właśnie O.J. kazał mu zabrać ze sobą pistolet by postraszyć handlarzy. Wiarygodność tego świadka podważało jednak zaprezentowane przez obronę nagranie, na którym tłumaczy, że za odpowiednią sumę może zeznawać na korzyść oskarżonego.

Arogancja czy ignorancja?

Przy okazji procesu O.J . po raz kolejny wykazał się arogancją i lekceważącym stosunkiem wobec prawa. Początkowo sąd pozwolił mu wyjść za kaucją wysokości 127 tysięcy dolarów. Jednak w styczniu bieżącego roku O.J. złamał nałożony na niego przez sąd zakaz i próbował skontaktować się z jednym z pozostałych podejrzanych. Simpson wysłał do niego wiadomość sms-ową i choć sam temu zaprzecza, nie przekonał sądu.

- Nie wiem czy jest pan arogancki czy też jest pan zwykłym ignorantem - stwierdził w rozmowie z Simpsonem sędzia. Ostatecznie wyznaczył mu kaucję wysokości 250 tysięcy dolarów.

Ostatni proces?

Zobacz początek nowego procesu O.J. Simpsona



Proces rozpoczął się 16 września. Trzech z czterech mężczyzn, którzy zasiedli na ławie oskarżonych wraz z Simpsonem, przyznało się do winy i zeznawało przeciwko niemu.

W otwierającej pierwsze posiedzenie przemowie oskarżyciel namawiał członków ławy przysięgłych do ''zdemaskowania'' Simpsona. Jednak zdaniem zdecydowanej większości Amerykanów, oskarżonego wcale nie trzeba demaskować. Są przekonani, że jest winny napadu, tak samo jak był winny podwójnego morderstwa. Społeczeństwo wydało już werdykt. Amerykanie mieli dość bezkarności Simpsona i chcieli go w końcu zobaczyć za kratkami.

Byłej gwieździe amerykańskiego futbolu nie udało się tym razem uniknąć sprawiedliwości. Ława przysięgłych uznała go winnym napadu z bronią i porwania (nie pozwolił handlarzom pamiątek wychodzić z pokoju). Simpson może teraz spędzić za kratami resztę życia.