Jaruzelski na procesie: Groziła nam katastrofa

mar
02.10.2008 , aktualizacja: 02.10.2008 15:41
A A A Drukuj
Wojciech Jaruzelski Fot. Sławomir Kamiński / AG Wojciech Jaruzelski
Ocaliliśmy Polskę przed katastrofą - mówił przed Sądem Okręgowym w Warszawie Wojciech Jaruzelski. Generał zeznawał dziś przez prawie 4 godziny w procesie autorów stanu wojennego.- Prokuratura IPN sprowadziła moje postępowanie do kategorii pospolitego przestępstwa kryminalnego. Odcięła mnie i innych oskarżonych od naszego politycznego usytuowania - mówił. Na rozprawę - jak zwykle - nie stawił się Czesław Kiszczak.
Proces siedmiu członków WRON i Rady Państwa, 02.10.2008 r.
Fot. Adam Kozak / AG
Proces siedmiu członków WRON i Rady Państwa, 02.10.2008 r.
Ławy sędziowskie na początku procesu
Fot. Adam Kozak / AG
Ławy sędziowskie na początku procesu
Wojciech Jaruzelski oraz Stanisław Kania na pierwszym procesie ws. stanu wojennego, 12 września br.
Fot. Czarek Sokolowski AP
Wojciech Jaruzelski oraz Stanisław Kania na pierwszym procesie ws. stanu wojennego, 12 września br.
Ocaliliśmy Polskę przed katastrofą - mówił przed sądem gen. Wojciech Jaruzelski
Fot. Adam Kozak / AG
Ocaliliśmy Polskę przed katastrofą - mówił przed sądem gen. Wojciech Jaruzelski
Gen. Jaruzelski - w grudniu '81 I sekretarz PZPR, premier PRL, szef MON i WRON - oskarżony jest o "kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym" i o podżeganie Rady Państwa do przekroczenia uprawnień. Przygotował 200 stron wyjaśnień. Zeznania będzie kontynuowała 6 października.

Wg generała, w zarzutach prokuratorów IPN brak logiki i spójności. - IPN sprowadził moje postępowanie do kategorii pospolitego przestępstwa kryminalnego. Odciął mnie i innych oskarżonych od naszego politycznego usytuowania - mówił wspominając wielogodzinne narady, podczas których oceniana była sytuacja w kraju. Przypomniał, że taki właśnie zarzut stawia się bossom gangów.

Jaruzelski: "Solidarność" nie była hufcem aniołów

- Nie ma świętych ludzi i ruchów i dotyczy to też "Solidarności". Działało w niej wielu ludzi, których szanuję i podziwiam, ale nie była ona dwumilionowym hufcem aniołów - dowodził Jaruzelski podkreślając, że w 1981 kraj pogrążony był w chaosie, co groziło interwencją ZSRR. Zaprzeczał jednak tezie IPN, że celem władz była likwidacja związku.

- Jeśli prokuratura zbudowała akt oskarżenia na punkcie o związku przestępczym, powinna też dostrzec, że był on prawnie umocowany. Nie był generalskim widzimisię - mówił Jaruzelski. Podkreślił, że cechy organów władz PRL były inne niż w grupie przestępczej, organy te miały również inne cele.

Rada Państwa i Sejm nie były ślepymi narzędziami

Wspomniał o zbrodniach ludzi z aparatu państwa, m.in. zamordowaniu ks. Popiełuszki i tragedii w "Wujku". Jak mówił - choć dowiedział się o nich "po latach" - bierze za nie odpowiedzialność, jednak władzy nie można przypisywać każdej zbrodni. Podkreślił, że w stanie wojennym "wojsko nigdy nie użyło broni" i zaprzeczył, by zabito wtedy ok. 100 osób.

Odniósł się też do drugiego zarzutu (art.18 Kk par. 2, nakłanianie Rady Państwa do przekroczenia uprawnień). To oskarżenia bezpodstawne - powiedział Jaruzelski - bo członkowie Rady zaakceptowali "wyższą konieczność". Podkreślił też, że pisząc o "podżeganiu" prokuratorzy obrażają członków Rady, którzy byli osobami odpowiedzialnymi i nierzadko wybitnymi, jak prof. Jabłoński. - Niestosowne jest traktowanie Rady Państwa jako ślepego i lękliwego narzędzia - dodał. Jaruzelski uważa, że wydanie przez Radę Państwa PRL dekretów o stanie wojennym podczas sesji Sejmu było "uchybieniem konstytucyjnym", a nie przestępstwem.

Podkreślił też dekret Rady Państwa o stanie wojennym z 12 grudnia zatwierdził Sejm i to, że do aktu oskarżenia nie dołączono jako dowodu stenogramu z obrad Sejmu 25 stycznia. Poprosił też, by prokuratorzy sprecyzowali, na czym polegała w przypadku stanu wojennego "zbrodnia komunistyczna". Bo akty z 25 stycznia 1981, 21 lipca 1983 i 23 października 1986 czyniłyby również wszystkich posłów odpowiedzialnych za tę zbrodnię - argumentował.

Jaruzelski o politycznym kontekście procesu

Wcześniej przypomniał przed sądem "być może przypadkowe" słowa Jarosława Kaczyńskiego z kilku publikacji w prasie i z książki z 2006 (m.in. "Gen. Jaruzelski i przywódcy stanu wojennego są zdrajcami i powinni stanąć przed sądem"). Przypomniał, że Lech Kaczyński też mówił, iż cieszy się, że Jaruzelskiemu postawiono zarzuty. - Też się cieszę razem z panem prezydentem, bo ufam, że sprawę obiektywnie rozpatrzy niezawisły sąd - skomentował generał.



"Ocaliliśmy Polskę przed katastrofą"

- Nie pozuję na uciśnioną niewinność, Nie mówię, że byłem inny niż byłem, co zdarza się wielu. Bliskie mi było przesłanie socjalizmu, ale i konieczność jego reformowania oraz obowiązek obrony Polski w realnie istniejącym świecie. Odpowiedzialność biorę dla siebie. Wyrazy gniewu i niechęci niechaj będą skierowane wyłącznie do mnie - mówił Jaruzelski.

- Nie oznacza to jednak uznania winy w kontekście aktu oskarżenia. Wprowadzenie stanu wojennego powodowane było wyższą koniecznością i ocaliło Polskę przed katastrofą - podkreślił. Jak dodał, "Solidarność" miała - w jego opinii - "rację historyczną", władza - "rację pragmatyczną, sytuacyjną". Jego zdaniem, pozwoliło to zapobiec katastrofie i dojść do punktu w którym przemiany mogły zrealizować się nie jako "konfrontacyjne burzenie", ale jako "pokojowy demontaż".

Generał krytykuje IPN

Zarzucił prokuraturze IPN, która skonstruowała akt oskarżenia, że argumenty polityczne wtłacza w "kostium kryminalny". - Podstawowym kryterium powinny być fakty o logicznie z nich wypływające wnioski. Dlatego będę przytaczał wiele dokumentów - mówił generał. Zarzucał IPN przede wszystkim braki w materiale dowodowym i nieprzesłuchanie drugiej strony.

Zaprotestował przeciw wykorzystywaniu tego procesu do "doraźnych celów politycznych". Wspominał o historycznym znaczeniu Okrągłego Stołu i o tym, jak liderzy PiS, w tym Ludwik Dorn (którego cytował) go negują. Przypomniał też - cytując wyniki badań - że polskie społeczeństwo nie chciało na początku lat 80. wprowadzenia kapitalizmu i że długo dochodziło do jego akceptacji. Podkreślił, że do dziś większość społeczeństwa uważa wprowadzenie stanu wojennego za uzasadnione.

Przedstawił analogiczne instrumenty zapobiegania kryzysom jak stan wojenny w PRL w innych konstytucjach (m.in. II i III RP). - Gdyby wtedy stan wojenny nazywał się wyjątkowym, jego wydźwięk, zarówno w Polsce.

Proces ws. stanu wojennego

Proces siedmiu członków WRON i Rady Państwa (która formalnie wprowadziła stan wojenny) ruszył we wrześniu. Główni oskarżeni to 84-letni Jaruzelski, 82-letni gen. Kiszczak - członek WRON i szef MSW oraz 80-letni Kania, były I sekretarz KC PZPR.

Zarzuty - które przedawnią się w 2020 - dotyczą kierowania i udziału w "związku przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw" oraz przekroczenia uprawnień. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia. Twierdzą oni, że nie popełnili przestępstwa, bo działali w stanie tzw. wyższej konieczności wobec groźby sowieckiej interwencji. W grudniu 1981 nie było takiej groźby, a państwa Układu Warszawskiego uznały, że sprawa leży w wyłącznej gestii władz PRL - ocenia IPN.

Podziel się