W krótkiej, dramatyczne mowie około 22:40 czasu polskiego Paulson zapowiedział dalszą pracę nad planem. "Mamy silne narzędzia do działania, lecz są one niewystarczające" - powiedział Paulson przekonując, że jego plan jednak jest potrzebny. "Będziemy kontynuować pracę, aby zapewnić bezpieczeństwo rynkom, tak szybko jak to możliwe".
Wcześniej rozczarowanie wynikiem głosowania wyraził prezydent Bush. "Wypracujemy strategię, która sprawi, że naprawa będzie postępować" - zapewnił Bush w specjalnym oświadczeniu. W swoim komentarzu Barrack Obama zapewnił, że jego zdaniem plan jednak zostanie przyjęty. John McCain z kolei wezwał Kongres do natychmiastowego powrotu do prac nad rozwiązaniem kryzysu.
"Demokraci wykonali zadanie, ale plan został odrzucony a kryzys trwa" - skomentowała sytuację i postawę demokratycznych kongresmanów Nancy Pelosi. Zdaniem Pelosi "ten plan był niezbędny dla dobra amerykańskich podatników".
Kongres ma szybko wrócić do pracy nad zażegnaniem kryzysu. Agencja Associated Press podała, że Izba Reprezentantów zdecydowała, iż zbierze się ponownie w czwartek. Przed poniedziałkowym głosowaniem planowano przerwę w sesji Kongresu na czas kampanii przed wyborami.
Czytaj także:
Jak plan miał uratować banki
Co począć z pieniędzmi podczas kryzysu
Światowe finansowe tsunami
Soros: Nie dawać wolnej ręki Paulsonowi
Krach, panika, apokalipsa Spowolnienie gospodarki i ciężki dzień na giełdachAnalityk rynków finansowych Marek Zuber uważa, że odrzucenie przez Izbę Reprezentantów planu ratowania amerykańskiego systemu finansowego wpłynie na spowolnienie polskiej gospodarki. Zuber uspokaja jednak, że spowolnienie i tak jest spodziewane, a kryzys w Stanach Zjednoczonych tylko je trochę pogłębi. Zdaniem ekonomisty, wzrost gospodarczy nie powinien jednak spaść poniżej 4 procent. Według Marka Zubera najbardziej odczuwalna będzie większa ostrożność banków przy udzielaniu kredytów.
Analityk dodaje, że ma nadzieję, iż odrzucenie przez Izbę Reprezentantów planu ratowania amerykańskiego systemu finansowego nie jest ostatecznie. Jego zdaniem, możliwa jest jeszcze jakaś forma pomocy publicznej dla zagrożonych instytucji finansowych.
Marek Zuber dodaje, że jutro spadki dotkną rynki finansowe na całym świecie, w tym w Polsce.
W opinii Piotra Kuczyńskiego - głównego analityka Xelion Doradcy Finansowi - odrzucenie przez Izbę Reprezentantów planu ratowania amerykańskiego systemu finansowego oznacza pogłębienie kryzysu. Sytuacja na rynkach staje się coraz bardziej napięta.
Kuczyński podkreśla, że wtorek będzie bardzo ciężkim dniem na światowych giełdach. Zwraca uwagę, że po odrzuceniu planu indeksy na amerykańskich giełdach spadły natychmiast o 7 procent.
Indeks Dow Jones stracił 777,68 pkt. (6,98 proc.) i wyniósł na zamknięciu 10.365,45 pkt. Jest to największy dzienny spadek punktowy tego indeksu w historii. Pod względem procentowym jest jednak niższy niż ponad 20-procentowy spadek odnotowany w 1987 roku.
Szersze indeksy również spadły. Standard and Poor's 500 stracił 106,85 pkt. (8,81 proc.) i wyniósł na zamknięciu 1.106,42 pkt. Technologiczny Nasdaq obniżył się o 199,61 pkt. (9,14 proc.) i zakończył dzień na poziomie 1.983,73 pkt.
Szaleństwo w agencjach informacyjnych"USA - plan ratowania finansów przyjęty" - tak jeszcze o 19:59 brzmiał komunikat Informacyjnej Agencji Radiowej. Informacje o przyjęciu planu pojawiły się też na niektórych zachodnich agencjach informacyjnych i portalach internetowych. Kilka minut po 20 było już oczywiste, że plan został odrzucony. Według informacji agencji Reuters przeciw planowi Paulsona głosowało 133 Republikanów i 95 Demokratów, za poparciem projektu było 140 Demokratów i 65 Republikanów.
Głosujący przeciwko ustawie Republikanie złamali dyscyplinę swojej partii. Niezwłocznie po ogłoszeniu ze strony obozu Demokratów dały się słyszeć głosy, że będą podejmowane próby ponownego przyjęcia planu. Regulamin amerykańskiego Kongresu nie pozwala jednak na ponowne głosowanie odrzuconych ustaw bez zmian.
Negocjacje do ostatniej chwiliIzba Reprezentatów amerykańskiego Kongresu głosowała nad wartym 700 miliardów dolarów programem mającym uratować tamtejszy system finansowy przed załamaniem. Plan przewiduje wykupienie przez skarb państwa papierów dłużnych opartych na zobowiązaniach hipotecznych. Od początku głosowania przewagę mieli przeciwnicy programu, głównie Republikanie.
Jeszcze wczoraj trwały gorączkowe negocjacje między sekretarzem stanu Hankiem Paulsonem, a przedstawicielami obu partii w celu zdobycia poparcia dla programu, który miał uratować amerykańskie instytucje finansowe. Obie partie zarzucały pomysłowi Paulsona, chęć przerzucenia kosztów kryzysu z winnych mu instytucji finansowych na podatników.
Przygotowany przez sekretarza skarbu Henry'ego Paulsona plan polegał na wykupieniu od zagrożonych upadkiem banków złych długów hipotecznych, co pozwoliłoby na poprawienie płynności całego systemu finansowego. Wiadomo było, że administracja nie otrzyma od razu całej sumy potrzebnej na ustabilizowanie rynku. Kompromisowy plan przewidywał wyasygnowanie z góry "zaledwie" 250 mld dol. Kolejne 100 mld dol. miało leżeć w gestii prezydenta. Druga połowa żądanej przez Paulsona sumy miała wymagać kolejnej akceptacji ze strony Kongresu. (Czytaj szczegóły w artykule
Gazety Wyborczej )
Rynki finansowe wiązały duże nadzieje z planem Paulsona. W poniedziałek, pomimo publikacji grupy raportów na temat nastrojów w strefie euro oraz danych o przychodach i wydatkach Amerykanów, najważniejszą informacją na którą czekali inwestorzy była akceptacja planu. Osiągnięcie porozumienia uznawane było za szansę na lepsze czasy dla inwestorów.
"Plan pachniał rozdawnictwem"Profesor Stanisław Gomułka komentując decyzję Senatu USA stwierdził, że plan zaproponowany przez prezydenta Busha "pachniał rozdawnictwem". Podobnego zdania jest także Krzysztof Rybiński nazywając planowane rządowe dotacje "dawaniem pieniędzy tym co najbardziej narozrabiali". Goście CNBC TVN podkreślali, że amerykański kryzys ogranicza się do systemu finansowego a sytuacja całej gospodarki "nie jest zła"
Podobnego zdania był także Marian Noga, członek RPP przypominając, że rynek w Stanach Zjednoczonych zdominowany jest głównie przez usługi. Marcin Piątkowski, główny ekonomista PKO jednak wątpi, by bez planu Paulsona a zatem bez przewidywanego zahamowania spadku cen nieruchomości, gospodarka amerykańska utrzymała się na obecnym poziomie. Według Rybińskiego najlepszym rozwiązaniem byłoby powołanie specjalnych sił reagowania zajmujących się po kolei każdym przypadkiem.
Dla Piątkowskiego konieczne jest stworzenie nowego planu, schematu działania. Główny ekonomista PKO podkreślił także wagę dzisiejszego upadku bardzo popularnego w Stanach Zjednoczonych banku Wachovia, "To tak jakby PKO został przejęty przez BGŻ" dodał. Profesor Stanisław Gomułka uspokajał natomiast, że problemy banków nie powinny być niczym niepokojącym.
Z kolei zdaniem Piotra Radzewicza, główne ekonomisty Kredyt Banku, wynik głosowania to wotum nieufności dla administracji George'a Busha, która silnie wspierała Plan Paulsona.