Według
TVN 24, jednym z takich działań miała być akcja Biura z zatrzymaniem posłanki Platformy Beaty Sawickiej.
Jak udało się ustalić
TVN24, tezy zawarte w raporcie oparte są na trzech źródłach: pokontrolnym raporcie
ABW, doniesieniach prasowych i doniesieniach samych funkcjonariuszy CBA. Te ostatnie miały dotyczyć, nie kwestii politycznych, a jak - twierdzi Pitera - powszechnego kumoterstwa podczas przyjmowania pracowników do Biura. Raport Pitery ma liczyć 46 stron.
"Raczej rodzaj felietonu z elementami ocen" Przewodniczący komisji Jarosław Zieliński (PiS) powiedział, że członkowie komisji mieli już czas, by zapoznać się z dokumentem. Dodał, że on sam ma już wyrobioną opinię o liczącym kilkadziesiąt stron dokumencie opatrzonym klauzulą tajności.
Według Zielińskiego niewłaściwe jest nazywanie go raportem. - W moim przekonaniu to raczej rodzaj felietonu z elementami ocen, sugestii, domniemań i zawieszonych pytań sugerujących odpowiedzi. Dużo w tym polityki. To tekst napisany z polityczną tezą - powiedział Zieliński, zaznaczając, że o treści tajnego dokumentu nie może się wypowiadać.
Wyraził nadzieję, że na posiedzenie komisji przyjdą Pitera i odpowiadający za służby specjalne sekretarz stanu w kancelarii premiera Jacek Cichocki.
"Jeśli tajemnica zostanie ujawniona, skieruje zawiadomienia do prokuratury" Julia Pitera zapewniła, że na czwartkowe posiedzenie speckomisji stawi się i będzie odpowiadać na pytania jej członków. Nie chciała jednak ujawnić żadnych szczegółów raportu.
- Objęty jest klauzulą "tajny" - zaznaczyła. Minister dodała, też że będzie monitorować wypowiedzi dotyczące treści raportu, pojawiające się po posiedzeniu komisji i jeśli tajemnica zostanie ujawniona, skieruje zawiadomienia do prokuratury.