- To oznaczałoby zwrot o 180 stopni w integracji z Europą i reformach w kraju - oceniła pani premier. Powiedziała również, że możliwe jest odbudowanie koalicji "w ciągu tygodnia".
Kryzys na Ukrainie rozpoczął się, gdy z koalicji "pomarańczowych" ugrupowań wystąpiła prezydencka Nasza
Ukraina - Ludowa
Samoobrona po przegłosowaniu przez ugrupowanie premier wraz z prorosyjską Partią Regionów Janukowycza pakietu ustaw drastycznie ograniczających kompetencje prezydenta. Prezydent Juszczenko oskarżył Tymoszenko o zdradę stanu.
Podczas wizyty premiera Donalda Tuska w Kijowie Tymoszenko wezwała ekipę Juszczenki do powrotu do koalicji. Powiedziała wtedy, że jest to jedyne dobre wyjście dla Ukrainy. Jeszcze niedawno wydawało się, że wcześniejszych wyborów nie będzie. Agencje reklamowe informowały, że partie odwołują zamówione kampanie wyborcze. Kilka dni temu ogłoszono, że trwają rozmowy o kolejnym parlamentarnym sojuszu Bloku i Naszej Ukrainy.
Jednak według agencji AP, wypowiedź pani premier może pogłębić trwający od kilku tygodni kryzys polityczny. Obecnie poparcie dla prezydenta Juszczenki wynosi poniżej 10 procent, i jest niemal pewne, że będzie kwestionował, czy parlament może rzeczywiście ogłosić przyspieszone wybory prezydenckie.