2 października gdański sąd apelacyjny zdecyduje, który z sądów powinien zająć się sprawą byłej posłanki PO Beaty Sawickiej oraz burmistrza Helu Mirosława W.
- Decyzja zostanie podjęta na niejawnym posiedzeniu, przez sąd w trzyosobowym składzie - powiedział w piątek PAP rzecznik prasowy gdańskiego sądu apelacyjnego, Lech Magnuszewski.
Sprawa byłej posłanki i burmistrza Helu pierwotnie trafiła z poznańskiej prokuratury do miejscowego sądu rejonowego. Ten jednak, w połowie lipca br., uznał, że właściwszym do rozpatrzenia tej sprawy - "ze względów miejscowych i rzeczowych" będzie Sąd Rejonowy w Gdyni.
Z kolei gdyński sąd zwrócił się do sądu wyższej instancji z prośbą o przekazanie sprawy gdańskiemu sądowi okręgowemu. - Prośba była uzasadniona większym doświadczeniem gdańskiego sądu i dużym stopniem skomplikowania sprawy - wyjaśnił PAP Magnuszewski.
Beata Sawicka jest oskarżona o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Przestępstwa te są zagrożone karą do 10 lat więzienia.
Według prokuratury, współoskarżony Mirosław W., w związku z pełnieniem funkcji publicznej przyjął łapówkę w wysokości 150 tys. zł w zamian za ustawienie przetargu na zakup działki na Helu, na której miał powstać kompleks rekreacyjno-hotelowy.
W październiku 2007 roku funkcjonariusze CBA zatrzymali Sawicką w momencie, gdy przyjmowała łapówkę za ustawienie przetargu na zakup 2-hektarowej działki na Helu.
Ponownie, już po wygaśnięciu jej immunitetu, Sawicka została zatrzymana na początku listopada ub. roku, po czym prokuratura postawiła jej zarzuty. Sąd okręgowy w Poznaniu zdecydował o zastosowaniu wobec Sawickiej aresztu, chyba że wpłaci 300 tys. zł kaucji. Pieniądze wpłacił za byłą posłankę jej obrońca.