W PiS-ie wojna o alimenty trwa na całego: "Pan Przemysław płaci 700 zł"

Politycy PiS zabrali się za sprawdzanie, kto i ile alimentów płaci. Tydzień temu prezes partii i Jacek Kurski ogłosili, że Ludwik Dorn wystąpił o obniżenie alimentów, co jest "niegodne". Dorna krytykował także Przemysław Gosiewski zaznaczając, że "trzeba przestrzegać wartości". Dziś w "Dzienniku" czytamy skargi Małgorzaty Gosiewskiej, która z b. mężem o alimenty walczy w sądzie.

Gosiewski: Nie jestem jak Dorn. Bardzo kocham wszystkie moje dzieci



- Chodzi o to, żeby pamiętać, że ma się dzieci. W tym roku dziecko nie było nawet na wakacjach, bo nie stać mnie na to - mówi "Dziennikowi" była żona Gosiewskiego. - Pan Przemysław Gosiewski płaci na swoje dziecko 600 zł. Teraz na czas trwania rozprawy alimentacyjnej w trybie zabezpieczenia sąd podwyższył tę kwotę do 700 zł - precyzuje Gosiewska.

Według byłej żony, poseł nie partycypuje w żadnych innych kosztach wychowania dziecka. Kobieta walczy o taką kwotę z alimentów, która pozwoliłaby jej utrzymać dziecko na odpowiednim poziomie; takim, jaki mają pozostałe dzieci Gosiewskiego.

Gosiewski: Trzeba przestrzegać wartości



Spór między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a Ludwikiem Dornem dotyczący wysokości alimentów, które płaci Dorn na swoje dzieci z poprzedniego małżeństwa trwa od kilku dni. W czwartek głos w tej sprawie zabrał Gosiewski. Stwierdził, że "polityk powinien przestrzegać chrześcijańskich wartości nie tylko podczas wystąpień z mównicy sejmowej, ale także we własnym życiu osobistym".