- Porywacze i turyści przenieśli się do Libii, jakieś 15 kilometrów od granicy - powiedział szef protokołu sudańskiego MSZ agencji AFP. Władze Libii odmówiły agencji komentarza w tej sprawie.- Wszyscy zakładnicy, według naszych informacji, mają się dobrze. W pobliżu miejsca ich pobytu są nasze siły wojskowe, ale nie podejmiemy żadnych kroków, które zagroziłyby życiu zakładników - dodał Ali Jusuf. Grupa ośmiu Egipcjan, pięciu Niemców, pięciu Włochów i Rumuna została uprowadzona podczas pustynnego safari 19 września w pobliżu Asuanu w Egipcie.
Według egipskich źródeł porywacze domagają się od Niemiec zapłacenia sześciu milionów euro okupu. - Niemcy kontaktują się z bandytami, a Sudan jest stałym kontakcie z egipskimi, włoskimi i Rumuńskimi władzami - powiedział sudański dyplomata w rozmowie z AFP.
Według egipskiej agencji informacyjnej MENA grupa przeniosła się z Sudanu do Libii "prawdopodobnie z powodu braku wody". - Sudańskie władze poinformowały nas, że zakładnicy zostali przewiezieni do Libii - powiedział anonimowo jeden z pracowników MSW w Kairze, cytowany przez egipską agencję. - Nie wiemy, czy zostaną wypuszczeni, czy też sytuacja się pogarsza - dodał.