Dorn: Kaczyński stworzył własną doktrynę, Polacy mogą się bać

asz
25.09.2008 , aktualizacja: 25.09.2008 10:21
A A A Drukuj
Ludwik Dorn Fot. Wojciech Surdziel /AG Ludwik Dorn
Kolejna odsłona PiS-owskiego sporu o alimenty. Tym razem - w liście opublikowanym w "Dzienniku" - atakuje Ludwik Dorn, zarzekając się, że "to ostatnia jego wypowiedź w tej żenującej sprawie". Przypomnijmy: kilka dni temu Jarosław Kaczyński i Jacek Kurski oskarżyli Dorna, że nie chce płacić alimentów.

Kempa: Dorn powinien odejść



19 września w Sygnałach Dnia prezes PiS powiedział, że wyróżniony w konkursie "Polityki" Ludwik Dorn drastycznie łamie reguły życia. Później poseł Jacek Kurski sprecyzował, że chodzi o alimenty. Wczoraj Jarosław Kaczyński wycofał się z części zarzutów i stwierdził, że Dorn wystąpił o obniżenie alimentów, co on uważa za "niegodziwe".

W opublikowanym w "Dzienniku" liście, Dorn wyjaśnia, że wystąpił o obniżenie zasądzonych alimentów, bo jego dochody po ostatnich wyborach zmalały o około jedną trzecią. "W kwietniu urodziła mi się córka, a żona zawiesiła w związku z tym działalność gospodarczą. Suma zobowiązań (alimenty i spłata kredytu hipotecznego) zrównała się niemal z moimi dochodami" - pisze poseł.

Ludwik Dorn wspomina też, że inni politycy PiS, w tym najbliżsi współpracownicy Kaczyńskiego, również płacą alimenty, a ich "wysokość nie budzi moralnej troski p. Kaczyńskiego".



Doktryna Kaczyńskiego

Były marszałek Sejmu twierdzi, że prezes PiS stworzył "osobliwą moralną doktrynę zobowiązań rodzinnych, którą członkowie partii winni realizować pod groźbą wykluczenia".

"Po pierwsze, że decyzja o urodzeniu kolejnego dziecka nie może obniżać standardu materialnego już urodzonych dzieci (co jest jednym z głównych argumentów za aborcją). (...) Po drugie, że potrzeby dzieci urodzonych wcześniej mają pierwszeństwo przed potrzebami dzieci urodzonych później" - pisze Dorn. "Polacy mają prawo bać się wyznawcy takiej doktryny" - kończy poseł.

Podziel się