Komentując sondaż "Rzeczpospolitej" Palikot powiedział, że Polacy mają dość prezydenta w mediach, bo "jest urazowy, emocjonalny" i "nie występuje dobrze w mediach".
- Jeśli ceną mojego odejścia z polityki jest odejście Lecha Kaczyńskiego, gotów jestem ją ponieść - skomentował Palikot sondaż, skupiając się na powodach dla których, według niego, Polacy mają dość prezydenta w mediach, o sobie nie mówiąc ani słowa.
Przyznał pytany przez Olejnik, że jego wypowiedź o prezydencie (którego nazwał w lipcu w
TVN24 "chamem") padła pod wpływem emocji.
Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.
Palikot potem tłumaczył, że "cała sprawa to debata o granice wolności słowa w Polsce", jednak w dzisiejszym programie przyznał, że poniosły go emocje. Przyznał to jednak kilka chwil po tym, jak... ponownie określił zachowanie prezydenta
(chodzi o słynne przesłuchanie pt. czy pan zna Rona Asmusa?) chamskim.
Spalić to esbeckie szambo! - Kurtyka kompletnie się zdyskwalifikował. Nie wyobrażam sobie, żeby dawać pieniądze człowiekowi, który nie sprawdził się na stanowisku szefa
IPN. A tak jest z Januszem Kurtyką - mówił
Janusz Palikot. - Moim zdaniem trzeba spalić to esbeckie szambo - dodał.
- Trzeba zlikwidować IPN. Kurtyka zniszczył IPN, upartyjnił i uczynił niewiarygodnym. Jest mi przykro, że PO poparła Kurtykę. Po manipulacji Cenckiewicza, nikt nie uwierzy w jakiekolwiek badania - mówił dalej poseł.
Rozmowa niedokończona Poranna rozmowa zakończyła się w sposób nietypowy: zapytany przez prowadzącą Palikot rozwodził się akurat nad wadami Instytutu Pamięci Narodowej i jego szefa Janusza Kurtyki, mówiąc: nie chcę mieć prezesa IPN, który pod wpływem nacisku Borusewicza, czy innego, wywala Cenckiewicza, którego przed chwilą wcześniej - być może na polecenie innego premiera, czy innego marszałka Sejmu...
I tu należy postawić kropkę, mimo że Palikot swojego zdania ewidentnie nie chciał skończyć. Program jednak zakończył się w tym momencie hasłem "Janusz Palikot był gościem Radia Zet" i nie do końca zrozumiały wywód posła PO się urwał.