Wadliwy transformator został zastąpiony, a znajdujący się w tunelu pierścień ponownie schłodzono do temperatury zbliżonej do zera bezwzględnego (-273,15 stopni Celsjusza), która jest optymalna dla pracy urządzenia - podał CERN w specjalnym komunikacie.
- Wielki Zderzacz Hadronów jest bardzo skomplikowanym narzędziem, takie przerwy w pracy mogą się zdarzać i są najzupełniej normalne - uspokajała przedstawicielka CERN-u.
Czym jest Wielki Zderzacz Hadronów Najdroższy eksperyment w historii ruszył 10 września. Wielki Zderzacz Hadronów jest najpotężniejszym w historii akceleratorem cząstek. Ma postać kolistego tunelu o długości 27 kilometrów; wyposażonego w zestaw czułych detektorów.
- W tunelu fizycy będą rozpędzać strumienie protonów niemal do prędkości światła, potem owe strumienie płynące w przeciwnych kierunkach będą ze sobą zderzane - powiedział Polskiemu Radiu członek zespołu naukowców CERN, profesor Krzysztof Meissner z Uniwersytetu Warszawskiego.
Odtworzenie tych warunków to pierwszy cel budowy akceleratora; drugi to szansa na potwierdzenie słuszności tak zwanego modelu standardowego czyli teorii mówiącej o tym, z jakich cząstek składa się wszechświat. Być może wyjaśni się też sprawa pochodzenia tak zwanej ciemnej energii i ciemnej materii. Zdaniem naukowców, pierwszych rezultatów eksperymentu można spodziewać się za rok.
Pojawiają się też głosy, że w tunelu mogą pojawić się miniaturowe czarne dziury, a także zjawiska potencjalnie groźne dla naszej materii. Było to powodem oskarżeń, że fizycy tworzą "maszynę sądnego dnia", a w internecie zawisły nawet zegary odmierzające godziny do końca świata. Budowa Zderzacza pochłonęła 10 miliardów dolarów i czternaście lat pracy dziesięciu tysięcy ludzi z 20 krajów, w tym z Polski.