Profesor Wolszczan rozważa "pożegnanie z ojczyzną"

rik
19.09.2008 , aktualizacja: 19.09.2008 11:25
A A A Drukuj
Aleksander Wolszczan podczas uroczystej sesji Rady Miasta Szczecina, kiedy nadano mu tytuł honorowego obywatela miasta Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG Aleksander Wolszczan podczas uroczystej sesji Rady Miasta Szczecina, kiedy nadano mu tytuł honorowego obywatela miasta
Czy prof. Aleksander Wolszczan zerwie swoje związki z Polską? Taką sugestię publikuje dzisiejszy "Dziennik".
Prof. Wolszczan wykłada na Politechnice Gdańskiej, 12.11.2005 r.
fot. Kamil Gozdan / AG
Prof. Wolszczan wykłada na Politechnice Gdańskiej, 12.11.2005 r.
Prof. Aleksander Wolszczan
Fot. Robert Górecki / AG
Prof. Aleksander Wolszczan
- Myślę, ze moje przeczucie, iż przyjdzie mi pożegnać się z ojczyzną, tym razem już bez powrotu, spełni się co do joty- napisał Wolszczan w e-mailu do redakcji "Dziennika". Wczoraj prof. Wolszczan zapewnił w TVN24, że swoją współpracą z SB w latach 1973-1981 nie skrzywdził żadnych ludzi, ani nie zaszkodził "Solidarności". Kontakty z SB nazwał "niewygodą życiową", jedną z wielu w tamtym okresie.

Mam przekonanie, że nikomu ani żadnej sprawie nie zrobiłem żadnej krzywdy (...) I to się udało - powiedział. - Wstydziłbym się, gdybym faktycznie działał na szkodę ludzi czy organizacji jak "Solidarność" i robił to dla jakiś korzyści. To byłby powód, żeby się wstydzić, ale ja po prostu uważałem się za wplątanego w sytuację, z którą postanowiłem sobie radzić w taki, a nie inny sposób. Udało mi się doprowadzić do tego, że pomimo że trwało to dość długo nikomu krzywdy nie zrobiłem - mówił Wolszczan.

Profesor tłumaczył, że upominki od esbeków przyjmował, ale z nich nie korzystał. - Mam taki obyczaj, że jak ktoś mi coś daje, nawet coś niechcianego, to ja tego nie rzucam temu komuś w twarz, tylko w taki czy inny sposób się ich pozbywam.

Podziel się