Ziobro odpowiada Kukizowi Czytaj
"Panie Pośle, (...) Jestem ojcem 8-letniego dziecka, które urodziło się z poważną wadą nerek. By mogło żyć, niezbędna była transplantacja tego organu. Córka jest już dwa lata po operacji i - Bogu dzięki - w dobrej kondycji. Nerkę otrzymała w ostatniej chwili. Do tego czasu była dializowana otrzewnowo. Po sześciu latach dializ otrzewna przestawała funkcjonować, ale na szczęście udało się zdążyć z przeszczepem. Na szczęście, bo tuż przed Pańską słynną wypowiedzią dotyczącą doktora G.: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie" - napisał Kukiz.
Wokalista podkreślił w liście, że słowa b. ministra sprawiedliwości "zna na pamięć". " Nie odniosłem wrażenia, by cokolwiek było "wyrywane z kontekstu". Osobiście wątpię, by kwestią tylko przypadku było to, iż bezpośrednio po Pańskiej wypowiedzi gwałtownie spadło dawstwo, transplantolodzy bali się operować, a anestezjolodzy stwierdzać śmierć pnia mózgu" - czytamy w liście.
Kukiz dodał, że wciąż czeka, by Wymiar Sprawiedliwości zajął się dochodzeniem na ile "wyrwane z kontekstu słowa" przyczyniły się do wzrostu liczby zgonów wśród pacjentów oczekujących na transplantację. "Chciałbym się mylić w swoich przypuszczeniach, lecz jeśli potwierdzą się one chociaż w części, to niech Bóg Panu wybaczy" - napisał wokalista, dodając, że gotów jest przed sądem wysłuchać racji Ziobry.
W niedzielę pojawiła się wiadomość, że
Zbigniew Ziobro będzie pozywał media za cytowanie słynnego zdania o dr. G. "bez pokazywania kontekstu, z którego zostało wyrwane". Później sam Ziobro zdementował tę informację mówiąc, że pozwów nie planuje, a "nieporozumienie wynikło po prywatnej rozmowie z dziennikarzem TVP". Wyjaśniał przy tym, że ma opinie ekspertów, które mówią, że zwrot "pozbawił życia" nie oznacza "zamordował".