Pitera się broni: pomyliły mi się tytuły gazet

dżek, współpraca Sandra Federowicz, GW Bydgoszcz
15.09.2008 , aktualizacja: 15.09.2008 16:44
A A A Drukuj
Tu posła Kłopotka niemal nie widać. Poseł występuje w telewizji a transmisję ogląda posłanka Julia Pitera. Konfliktem między posłami przez ponad tydzień zajmowały się media Fot. Sławomir Kamiński / AG Tu posła Kłopotka niemal nie widać. Poseł występuje w telewizji a transmisję ogląda posłanka Julia Pitera. Konfliktem między posłami przez ponad tydzień zajmowały się media
Hanna Walenczykowska, dziennikarka "Ekspressu Bydgoskiego" podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Eugeniusza Kłopotka zaprzeczyła jakoby dzwoniła do Julii Pitery. Poseł PSL zarzucił Piterze kłamstwo. - Pomyliłam tytuły gazet. Dzwoni do mnie wielu dziennikarz. Pomyliłam się
Julia Pitera
Fot. Jarosław Kubalski / AG
Julia Pitera
W tekście Walenczykowskiej z piątkowego wydania gazety "Stacja paliw, czyli sprawa ostatecznie zamknięta" nie pojawia się wypowiedź pani minister. - Nie rozmawiałam z Julią Piterą - mówi portalowi gazeta.pl autorka tekstu - Możliwe, że pani minister pomyliły się tytuły - dodaje. - W sobotę w bydgoskim wydaniu "Gazety Wyborczej" ukazał się tekst na ten temat. Możliwe, że zbieraliśmy materiał w tym samym czasie i doszło do zwykłej pomyłki - mówi dziennikarka.

Konferencja posła Kłopotka: z dużej chmury mały deszcz



To, że Walenczykowska nie dzwoniła do Pitery jest jednym z głównych punktów obrony posła Kłopotka.

Kłopotek zarzucił posłance PO kłamstwo na zwołanej w Bydgoszczy konferencji prasowej. - Pani Julia Pitera powiedziała dziś w Radiu Zet, że dziennikarka "Ekspresu Bydgoskiego" dzwoniła do niej i poinformowała ją o całej sprawie - grzmiał Kłopotek. - Pani redaktor - zwrócił się do obecnej na konferencji Hanny Walenczykowskiej z "Ekspressu" - Czy pani dzwoniła do Julii Pitery? - Oczywiście, że nie - odpowiedziała dziennikarka.

Sprawę pomogli rozwikłać dziennikarze GW z Bydgoszczy



Co na to Julia Pitera? - Doszło do zwykłej pomyłki, codziennie odbieram po kilka telefonów od dziennikarzy z całego kraju. W tym przypadku po prostu pomyliłam tytuł. Nazwiska nie wymieniałam. W rzeczywistości dzwonił do mnie dziennikarz "Gazety Wyborczej" - prostuje.

Tę wersję potwierdza Jacek Gałęzewski z bydgoskiego oddziału Gazety: - Kontaktowałem się z minister Piterą w czwartek. Przedstawiłem jej sprawę pomocy udzielonej przez posła Kłopotka biznesmenowi, który zabiegał o dojazd z jego stacji benzynowej do budowanej trasy i prosiłem o komentarz. W programie TVN24 powołała się na "prasę lokalną". Możliwe, że w późniejszych jej wypowiedziach na ten temat doszło do błędu - mówi.

- Tym drobiazgiem poseł Kłopotek próbuje odwrócić uwagę od istoty problemy, czyli swojego zaangażowania w interes konkretnego przedsiębiorcy. Nadal uważam, że ta sprawa wymaga wyjaśnienia - podsumowała Julia Pitera.

.

W piątkowym programie "Piaskiem po oczach" Pitera zarzuciła Eugeniuszowi Kłopotkowi występowanie w interesie jednego konkretnego przedsiębiorcy, powołując się na artykuł w lokalnej prasie. - To jest rzecz niedopuszczalna, nie powinien tego robić - mówiła Pitera.

Kłopotek zarzucił jej kłamstwo, pomawianie go i ogłosił, że Pitera tymi słowy popełniła "polityczne samobójstwo".

Specjalny raport o wojnie minister Pitery i posła Kłopotka



Podziel się