Ziobro: jednak nie będzie pozwów za cytowanie słów o dr. Garlickim

asz, PAP
14.09.2008 , aktualizacja: 14.09.2008 15:47
A A A Drukuj
Zbigniew Ziobro zapewnia, że nie zamierza pozywać mediów za dokładne cytowanie jego słów o dr. Garlickim. Wcześniej serwis tvp.info cytował rozmowę z b. ministrem, który miał mówić, że "pozwie każdego, kto zacytuje wyrwane z kontekstu słowa". Teraz Ziobro wyjaśnia, że doniesienia tvp.info wynikały z "nieporozumienia w prywatnej rozmowie z dziennikarzem" tego serwisu.
Zbigniew Ziobro
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Zbigniew Ziobro
Serwis tvp.info informował, że Ziobro chce pozywać do sądu każdego, kto będzie cytował jego słowa o doktorze Mirosławie Garlickim: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Słynne zdanie padło na konferencji prasowej tuż po zatrzymaniu kardiochirurga, w lutym 2007 r.

- Rozmowa miała charakter prywatny i jej interpretacja przez dziennikarza opiera się na nieporozumieniu - wyjaśnia doniesienia tvp.info Ziobro. Przyznaje zarazem, że rozważa - do czego namawiają go niektórzy prawnicy - ewentualne pozywanie za nadinterpretacje cytatu, np. przypisujące mu, że oskarżył dr Garlickiego o morderstwo.

- Nie chodzi o to, żeby kwestionować, że ktoś przywołuje mój cytat. Tylko o przypadek, kiedy ktoś dokonuje skrótu myślowego i przypisuje tej wypowiedzi znaczenie, którego jej nie nadałem - mówi b. minister sprawiedliwości.

"Pozbawić życia nie oznacza zamordować"

Ziobro mówi, że z posiadanych przez niego ekspertyz wynika, że "pozbawić życia" nie oznacza "zamordować". - Nieuprawnione jest więc twierdzenie, że moja wypowiedź przesądzała, czy to jest zabójstwo, czy morderstwo. Ona jedynie wskazywała na pozbawienie życia, które nie zwiera w sobie przesądzenia o morderstwie i zabójstwie - podkreśla.

Wyjaśnia, że według słownika języka polskiego, "pozbawić życia" oznacza tylko tyle, co "przyczynić się do cudzej śmierci". - Jeżeli kierowca wjedzie w przystanek i pozbawi życia jakieś osoby, to nie znaczy, że on zamordował. Jeżeli myśliwy postrzeli przez przypadek na polowaniu jakąś osobę i pozbawi ją życia, to nie oznacza, że ją zamordował - tłumaczy Ziobro.

Jak to było z "Już nikt nigdy przez tego pana..."

Słowa te padły na konferencji prasowej tuż po zatrzymaniu dr. Mirosława Garlickiego, w lutym 2007 r., Garlicki - ówczesny ordynator oddziału kardiochirurgii warszawskiego szpitala MSWiA domagał się od Ziobry przeprosin i 70 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.

Pod koniec sierpnia Sąd Okręgowy w Krakowie uznał, że Ziobro naruszył cześć lekarza i orzekł, że b. minister musi przeprosić kardiochirurga za naruszenie jego dóbr osobistych i zapłacić mu 7 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok jest nieprawomocny. Obie strony zapowiedziały odwołania.

Na początku maja Prokuratura Okręgowa w Warszawie ogłosiła, że umorzyła wątek zabójstwa i narażenia przez dr. G. na utratę życia innego chorego z powodu "niepopełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu przestępstw".

Przed kilkoma dniami do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko medykowi, w którym lekarzowi zarzuca się popełnienie 42 przestępstw korupcyjnych i dotyczących naruszania praw pracowniczych.

Podziel się