Wybory w USA 2008 - serwis specjalny
- Atak Rosji na Gruzję był nie sprowokowany - powiedziała Palin, unikając jednak odpowiedzi na pytanie, czy Stany Zjednoczone mogą lub powinny zrobić coś, by "przywrócić suwerenność Gruzji" w separatystycznych regionach republiki. - Musimy patrzeć Rosji na ręce - powiedziała Palin, później kilkukrotnie powtarzając tę frazę.
Kandydatka na wiceprezydenta zadeklarowała pełne poparcie dla członkostwa Gruzji i Ukrainy w NATO. Zapytana, czy to oznacza, że Ameryka powinna iść na wojnę z Rosją, jeżeli
Gruzja zostałaby ponownie zaatakowana, Palin odpowiedziała: "Być może tak. Przecież o to chodzi w byciu członkiem NATO. Jeżeli inny kraj zostanie zaatakowany, oczekujesz, że poprosi cię o pomoc".
Amerykańskie i europejskie media podkreślają, że Palin zaliczyła wyraźne potknięcie, gdy dziennikarz ABC Charles Gibson zapytał ją, czy zgadza się z doktryną Busha (zakładającą prawo do ataku wyprzedzającego w obronie własnej - red.). Kandydatka republikanów najwyraźniej nie wiedziała, o czym mowa. - Ale w jakim sensie, Charlie? Chodzi o jego widzenie świata? - zapytała. - Nie jego doktrynę ogłoszoną w wrześniu 2002 r., przed wojną w Iraku - wyjaśnił Gibson. Uzyskał taką odpowiedź:
- Wierzę, że prezydent Bush próbował pozbyć się tego islamistycznego ekstremizmu, terrorystów, którzy zrobią wszystko, by zniszczyć nasz naród - stwierdziła Palin. Później dodała: "Charlie, jeżeli istnieją uzasadnione przesłanki, że atak przeciwko amerykańskim ludziom jest nieuchronny, to mamy pełne prawo do obrony naszego kraju".
W trakcie wywiadu Palin stwierdziła, że "była już wcześniej za granicą w Kanadzie, Meksyku i Kuwejcie, ale nie spotykała się nigdy z żadną głową państwa".