Jak poinformował prokurator prowadzący śledztwo, naczelnik wydziału do spraw przestępczości gospodarczej Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie Bogusław Olewiński, odwołanie Kaczmarka i jego żony zostało uwzględnione w całości po analizie wszystkich dokumentów.
- Oznacza to, że śledztwo zostaje podjęte na nowo. Sprawa jest w toku - dodał Olewiński.
W lipcu
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez Engelkinga z powodu braku "ustawowych znamion czynu zabronionego". Od tej decyzji odwołał się Kaczmarek.
Prokuratura: to była pomyłka Janickiej Śledztwo dotyczyło konferencji prasowej z lata zeszłego roku, prowadzonej przez Engelkinga, na której ujawniono zapisy z podsłuchanych rozmów Kaczmarka, b. szefa policji Konrada Kornatowskiego i ówczesnego szefa PZU Jaromira Netzla ze śledztwa o przeciek z akcji CBA w resorcie rolnictwa. Zaprezentowano też zapisy
wideo z pobytu Kaczmarka w hotelu Mariott. Ujawniono wówczas także dane żony Kaczmarka (jej imię i adres zamieszkania obojga).
- Śledztwo wykazało, że zgodę na rozpowszechnienie wiadomości z postępowania przygotowawczego, w formie ustnej wydała ówczesna prokurator okręgowa w Warszawie Elżbieta Janicka. Przepisy procedury karnej, jak też innych aktów prawnych regulujących funkcjonowanie prokuratury nie przewidują szczególnej formy takiej zgody, stąd też uznano, że zgoda ustna była wystarczająca - mówił wówczas rzecznik prokuratury Mariusz Kowal. Podkreślił też, że zgoda taka została wydana przed konferencją prasową.
Rzeszowska prokuratura nie znalazła także dowodów potwierdzających poświadczenie nieprawdy przez Janicką w zapisku sporządzonym odręcznie na obwolucie akt podręcznych. Chodzi o datę sporządzenia adnotacji o wyrażeniu zgody na ujawnienie materiału dowodowego ze śledztwa w trakcie konferencji prasowej. Prokurator podała dzień 31 sierpnia, podczas gdy w rzeczywistości sporządzona została ona w dniu 30 października 2007 r. Prokuratorzy ustalili, że była to zwykła pomyłka - błędny zapis dotyczył daty jego sporządzenia, a nie daty wyrażenia zgody, która w formie ustnej została wyrażona przed konferencją prasową.
Engelking mógł zapoznać się z materiałami niejawnymi Śledztwo obejmowało jeszcze wątek przekroczenia uprawnień przez ówczesnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdana Święczkowskiego w sierpniu 2007 r. w Warszawie, poprzez ujawnienie, wbrew przepisom ustawy, osobie nieupoważnionej, czyli Engelkingowi materiałów niejawnych, uzyskanych w trakcie kontroli operacyjnej i zawierających informacje stanowiące tajemnicę państwową.
W tym przypadku prokuratura uznała, że Engelking z racji pełnionej funkcji był osobą upoważnioną do zapoznania się z materiałami niejawnymi uzyskanymi w trakcie kontroli operacyjnej.
Śledztwo dotyczące konferencji prasowej Engelkinga wszczęto pod koniec zeszłego roku w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, ta jednak - w celu uniknięcia zarzutu braku obiektywizmu - zwróciła się o przekazanie sprawy innej prokuraturze, spoza stolicy. W maju Prokuratura Krajowa przekazała je do Rzeszowa. Ścigania Engelkinga we wniosku do prokuratury żądali Kaczmarek i jego żona.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie przecieku z akcji CBA - zarzuty mają postawione: Kaczmarek, Kornatowski i Netzel, a także biznesmen Ryszard Krauze.