Bohatkiewicz: Usłyszeliśmy, że jesteśmy szpiegami - Noc spędziliśmy w zrujnowanym budynku dawnej szkoły kilka kilometrów od centrum miasta - powiedział dziś rano w
TVN24 Dariusz Bohatkiewicz. - Na noc otrzymaliśmy łóżka, koce, poduszki, butelkę wody i świecę. Nie można nam wychodzić poza teren budynku. Oddano nam też telefony, dokumenty i pieniądze. Dowiedzieliśmy się, że jesteśmy z wrogiego kraju i jako dziennikarze jesteśmy szpiegami amerykańskimi, brytyjskimi, a jeśli nie, to przynajmniej polskimi, że współpracujemy z gruzińskimi służbami specjalnymi, że przyjeżdżamy tu mieszać i mącić - dodał.
- Jesteśmy w Cchinwali, bardzo dokładnie sprawdzono nasze paszporty, akredytacje, ale jesteśmy bardzo dobrze traktowani, nie ma żadnych problemów - podkreślił wczoraj wieczorem reporter TVP w rozmowie telefonicznej z TVP Info.
Jak powiedział Bohatkiewicz, na miejscu zorganizowano konferencję prasową, na którą przybyli tylko dziennikarze z rosyjskich stacji telewizyjnych. Mówiliśmy podczas konferencji, że przyjechaliśmy zrobić rzetelny dziennikarski materiał, a usłyszeliśmy, że jesteśmy amerykańskimi i angielskimi szpiegami - relacjonował dziennikarz. Dodał, że przez kilka godzin byli pozbawieni kontaktu z rodzinami i redakcją. Potem jednak ekipie oddano telefony, sprzęt i pieniądze.
Bohatkiewicz - mimo zawieszenia oficjalnych negocjacji w sprawie uwolnienia naszych dziennikarzy - usłyszał , że we wtorek rano wraz z całą ekipą zostanie odwieziony na granicę Osetii Południowej i Gruzji i odzyska wolność.
Ekipę TVP uznano za jeńców wojennych? Według informacji TVP przekazanych przez pracowników biura w Tbilisi, zatrzymani "zostali uznani za jeńców wojennych".
Dziennikarzom skonfiskowano cały sprzęt, jaki mieli w samochodzie, w tym kamery i telefony komórkowe.
Jak podała TVP w komunikacie, do zatrzymania doszło w trakcie przygotowywania materiału do wieczornych "Wiadomości"- Dziennikarze zostali zatrzymani przez milicję osetyjską, następnie przekazani Rosjanom - powiedział Maciej Dachowski, zastępca ambasadora RP w Gruzji. - Są dobrze traktowani, również ich gruziński kierowca L. Guliaszwili - dodał. Trwa akcja dyplomatyczna służąca uwolnieniu zatrzymanych. W rejon Gori i Karaleti udała się grupa polskich dyplomatów. O zdarzeniu poinformowano również służby prasowe gruzińskiego MSW i rosyjskiego MSZ. Polski MSZ poinformował, że we wtorek zatrzymani mają zostać zatrzymani przez osetyjską milicję.
Negocjacje na checkpoincie - Na miejsce zdarzenia udał się kolejny reporter TVP Marcin Firlej - powiedziała portalowi "Gazeta.pl" rzeczniczka TVP Aneta Wrona. - Dzwonimy gdzie się da, by wyjaśnić sprawę. Negocjujemy na miejscu - dodała. TVP wydała specjalny komunikat w tej sprawie.
TVP 18 sierpnia otworzyła biuro korespondenckie w Tbilisi. Zadaniem biura jest organizacja i koordynacja pracy korespondentów i ekip Telewizji Polskiej na terenie Gruzji.
Dariusz Bohatkiewicz nie po raz pierwszy relacjonuje konflikt wojenny. Wcześniej przygotowywał materiały m.in. w Iraku. Tam w 2006 r. przeżył
wypadek śmigłowca. W Wiadomościach TVP relacjonuje także wydarzenia polityczne.
Tusk: Jeśli będzie trzeba podejmę interwencję Premier Donald Tusk zapewnił, że jeśli będzie trzeba - podejmie interwencję w Moskwie i w Tbilisi. Konsulowie rozmawiają w Karaleti, żeby ewentualnie wjechać w głąb strefy buforowej i zorientować się, co się dzieje z naszymi dziennikarzami, dlatego że zostały im zabrane telefony komórkowe i nie ma z nimi żadnego kontaktu.
M. Dachowski powiedział też, że ekipę TVP prawdopodobnie odesłano najpierw z rosyjskiego punktu kontrolnego w Karaleti i Polacy wjechali w głąb strefy buforowej kontrolowanej przez Rosjan inną drogą.
Premier Donald Tusk pytany w Gołdapi, czy rząd będzie interweniować w związku z zatrzymaniem w Gruzji dziennikarzy TVP zapewnił, że jeśli będzie trzeba - podejmie interwencję i w Moskwie, i w Tbilisi. Tusk zastrzegł, że o sprawie dowiedział się od dziennikarza zadającego pytanie i zajmie się nią po powrocie do Warszawy.
- Nie znam sprawy, dopiero teraz usłyszałem o niej. Oczywiście, jak tylko wrócę do Warszawy, będę orientował się w tej sprawie i będziemy interweniowali, jeśli (będzie) trzeba, i w Moskwie, i w Tbilisi - powiedział szef rządu.
Protesty SDP i prezesa TVP Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wystosowało list do ambasadora Rosji w Polsce ws. zatrzymania dziennikarzy TVP.
"Chcemy zaprotestować przeciwko zatrzymaniu dziennikarzy, którzy wykonują obowiązek informowania wolnego świata o zdarzeniach, które mają miejsce na terenie Gruzji, w tym na terenie Osetii Południowej. Oczekujemy od Pana Ambasadora wyjaśnień w tej sprawie, a także interwencji u odpowiednich władz w celu uwolnienia naszych kolegów dziennikarzy" - brzmi treść listu kierownictwa SDP.
Prezes Zarządu TVP S.A.
Andrzej Urbański w wydanym oświadczeniu, ocenił, że zatrzymanie ekipy stacji w trakcie przygotowywania materiału do wieczornych "Wiadomości" to "oburzający akt barbarzyństwa, niezgodny z normami cywilizowanego świata". "Nie wolno bać się prawdy" - podkreślił Urbański. Zapowiedział, że "zamierza zwrócić się do międzynarodowych - w tym także rosyjskich organizacji z protestem w tej sprawie".