- To była proste i szczere przemówienie, w którym podkreślił swój charakter, równocześnie unikając drażliwych tematów społecznych - ocenia Bill Schneider, analityk CNN - Nie było w nim jednak odpowiedzi na pytanie: Co zrobisz z fatalnym stanem naszej gospodarki? - podkreśla.
John McCain nie zelektryzował sali tak jak uczyniła to dzień wcześniej kandydująca na wiceprezydenta, 44-letnia gubernator Alaski
Sarah Palin. Delegatom na konwencję to jednak nie przeszkadzało.
- Ona była zupełnie nowa. Nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Kiedy zobaczyliśmy jej dynamizm tryskaliśmy entuzjazmem - przekonują jej partyjni koledzy i zapewniają, że "wszyscy kochają Johna takim, jaki jest".
Jamie Coomarasamy komentujący dla BBC określił przemówienie kandydata Republikanów jako ''pozbawione fajerwerków'' - W poważnych, wyważonych, pozbawionych retorycznego blasku słowach John McCain zaprezentował się jako człowiek oddany swojemu krajowi, posiadający doświadczenie i siłę charakteru potrzebne by nim pokierować - ocenia.
- Było dużo słabsze od Obamy sprzed tygodnia. Dość przewidywalne. Bez niespodzianek - ocenia na blogu
Biały Domek Marcin Gadziński - Może takie musiało być, choć jednak po McCainie jakichś niespodzianek się spodziewałem - dodaje.
Zdarzają się też wypowiedzi znacznie ostrzejsze - Mowa nominacyjna McCaina była do tego stopnia bez wyrazu, tak bezładna i tak całkowicie pozbawiona jakiejkolwiek wizji lub pozytywnego planu dla Stanów Zjednoczonych, że ciężko powiedzieć o niej cokolwiek innego, niż to, że była do bani - komentuje Ari Melber z The Huffington Post.
Jeffrey Toobin z CNN powiedział nawet na antenie, że było to ''najgorsze przemówienie wygłoszone przez kandydata'' od 1980 roku, czyli od czasu wystąpienia ubiegającego się o reelekcję prezydenta Cartera.
Choć wystąpieniu kandydata Republikanów dużo brakowało do przemówień Baracka Obamy czy Sarah Palin, delegaci na konwencję podkreślali, że wyglądał i zachowywał się jak prawdziwy mąż stanu. Niektórzy komentatorzy zwrócili jednak uwagę, że McCain wyglądał jak polityk z dawnej epoki co stało w sprzeczności z głoszonym przez niego hasłem zmian w Waszyngtonie.