McCain przyjął oficjalnie nominację na prezydenta

mm, PAP, IAR
05.09.2008 , aktualizacja: 05.09.2008 11:55
A A A Drukuj
Na wczorajszej konwencji Republikanów w St. Paul nie obyło się bez protestów przeciwników Johna McCaina. Fot. Charles Dharapak AP Na wczorajszej konwencji Republikanów w St. Paul nie obyło się bez protestów przeciwników Johna McCaina.
John McCain przyjął oficjalnie nominację na kandydata Republikanów w listopadowych wyborach prezydenckich USA. - Nadchodzi zmiana - oznajmił podczas wystąpienia, kierując to ostrzeżenie do elit politycznych w Waszyngtonie. Przemówienie zostało zakłócone przez dwójkę demonstrantów. Zostali oni jednak szybko zagłuszeni przez zwolenników Republikanów.
Zwolenniczka Republikanów podczas konwencji
Fot. DAMIR SAGOLJ REUTERS
Zwolenniczka Republikanów podczas konwencji
Narodowa Konwencja Republikanów. John McCain zaraz po akceptacji swej nominacji na prezydenta USA.
Fot. Stephan Savoia AP
Narodowa Konwencja Republikanów. John McCain zaraz po akceptacji swej nominacji na prezydenta USA.
Republikański kandydat na prezydenta USA John McCaine ze swa żoną Cindy McCain zaraz po przemówieniu w St. Paul.
Fot. Jae C. Hong AP
Republikański kandydat na prezydenta USA John McCaine ze swa żoną Cindy McCain zaraz po przemówieniu w St. Paul.
John McCain pozdrawia delegatów zebranych na konwencji Republikanów
Fot. Ron Edmonds AP
John McCain pozdrawia delegatów zebranych na konwencji Republikanów
John McCain
Fot. Stephan Savoia AP
John McCain

"Kochamy Busha", "Hokejowe mamy całego świata, łączcie się!" - czytaj



McCain: Pracuję dla Was

McCain zaczął przemówienie od zwyczajowych podziękowań dla swojej żony Cindy i 96-letniej matki, która siedziała na widowni. Następnie wyciągnął rękę do swoich przeciwników - Baracka Obamy i jego sympatyków.

- Macie mój szacunek i podziw. Pomimo naszych różnic, o wiele więcej nas łączy, niż dzieli. Jesteśmy braćmi Amerykanami - stowarzyszeniem, które znaczy dla mnie więcej, niż jakiekolwiek inne. Nie byłbym Amerykaninem wartym tego słowa, gdybym nie uhonorował senatora Obamy i jego zwolenników za ich osiągnięcie - powiedział kandydat Republikanów.

McCain przedstawił się w przemówieniu jako jedyna szansa dla wyborców pragnących skończyć z tradycją polityków, którzy - jak to określił, "pracują dla siebie, a nie dla was".

McCain nakreślił obraz Ameryki zgodny z powszechnym odczuciem względnego pesymizmu z powodu wojen w Iraku i Afganistanie oraz marnej sytuacji gospodarczej. - Walczę o przywrócenie dumy i zasad naszej partii. Straciliśmy zaufanie narodu amerykańskiego, kiedy niektórzy Republikanie ulegli pokusie korupcji. Straciliśmy zaufanie społeczeństwa, gdy zamiast reformować rząd, obie partie uczyniły go większym - oświadczył.

Reformy McCaina

McCain przeszedł następnie do przedstawienia swego programu reform, zmierzających do poprawy losu zwykłych Amerykanów, zwłaszcza ludzi pracy poszkodowanych w wyniku procesów globalizacji i obecnej stagnacji gospodarczej. Podkreślał jednak czym różni się tutaj od Obamy.

- Moje cięcia podatkowe stworzą nowe miejsca pracy. Jego podwyżki podatków wyeliminują je. Mój plan ochrony zdrowia ułatwi Amerykanom znalezienie dobrego ubezpieczenia medycznego. Jego plan zmusi drobne przedsiębiorstwa do redukcji zatrudnienia - mówił.

W rzeczywistości, plan demokratycznego kandydata przewiduje podwyżki podatków tylko dla 5 procent najzamożniejszych obywateli. Dalsze propozycje McCaina wykraczały jednak poza typową republikańską mantrę "gospodarki podaży", według której sam wzrost ekonomiczny rozwiąże wszystkie problemy społeczne.

Demonstranci zakłócili przemówienie



Przemówienie senatora zakłóciło w pewnym momencie dwoje demonstrantów protestujących przeciw wojnie w Iraku. Sala zagłuszyła po chwili ich okrzyki skandowaniem: "U-S-A!"

McCain powiedział - odchodząc od tekstu przemówienia: - Nie zwracajcie uwagi na zakłócenia fal!. Odpowiedziały mu śmiechy i burzliwe oklaski.

Wybory w USA - serwis specjalny



Podziel się