Opinie po wybuchu konfliktu
Cchinwali: gruziński czołg w ogniu (fot. AP) Georgij Chaindrawa, gruziński opozycjonista ''dla Gazety Wyborczej'': "Saakaszwili jest idiotą, chociaż to
Rosja jest odpowiedzialna za wojnę, bo ją sprowokowała. Ta niewypowiedziana wojna przeciw Gruzji trwa kilka lat. Powolna, ale bezustanna agresja, aneksja... Jednak człowiek stojący na czele państwa, który ma do czynienia z wielkim, potężnym agresorem, powinien wiedzieć, że nie należy małego narodu wplątywać w wojnę".
CZYTAJ WIĘCEJ>> Oleg Panfiłow, rosyjski dziennikarz dla "Gazety Wyborczej: "Saakaszwili wzywał kilka razy Rosję, by uspokoiła władze Osetii Południowej, groził, że użyje siły, aż wreszcie miarka się przebrała. Rosja nic nie zrobiła dla zmniejszenia napięcia. I tak wojskowa akcja Gruzji w Osetii Południowej przekształciła się w regularną wojnę"
CZYTAJ WIĘCEJ>> Jerzy Marek Nowakowski, historyk, publicysta ''Newsweeka'' w ''Wydarzeniach Polsatu'': "Skoro nie było innej metody, by powstrzymać proces zbliżenia Gruzji z Zachodem, sięgnięto po środki zbrojne. Ta wojna zmieni stosunki Ukrainy z Zachodem''.
ZOBACZ WIDEO>> Thomas de Waal, specjalista od spraw Kaukazu z ośrodka badawczego Institute of War and Peace Reporting: "Osetia Płd. jest dla Rosji pionkiem, którego obrona podyktowana jest chęcią zademonstrowania, że
Gruzja należy do rosyjskiej strefy wpływów. Rosjanie wcielili w życie plan pokojowej aneksji terytorium Osetii Płd. Jego realizacji służyło wydawanie Osetyjczykom rosyjskich paszportów, kierowanie Rosjan do administracji i wykorzystywanie rosyjskich sił pokojowych w roli nieformalnej armii okupacyjnej.
CZYTAJ WIĘCEJ>> Opinie po wystąpieniu Kaczyńskiego w Tbilisi
Prezydent Kaczyński na wiecu w Tbilisi (fot. AG) Bartosz Węglarczyk szef działu zagranicznego ''GW'': "Jestem dumny, że mój prezydent wraz z przywódcami czterech krajów dawnego bloku wschodniego nazwał politykę Rosji po imieniu - imperialną i rewizjonistyczną. (...)Problem w tym, że gesty prezydenta Kaczyńskiego niewiele pomogą Gruzinom. Polska otoczona wianuszkiem krajów dawnego bloku wschodniego niczego faktycznie nie zmieni i nikomu nie pomoże. Gesty są bardzo ważne, ale nie wystarczą. Trzeba jeszcze być skutecznym."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Stanisław Ciosek, b. ambasador RP w Moskwie: "Wczorajsza narada ministrów spraw zagranicznych UE w sprawie Gruzji i deklaracja czterech prezydentów w Tbilisi świadczą, że Unia nie mówi jednym głosem. Ta demonstracja na wiecu w Tbilisi świadczy przecież o pęknięciu w UE. Dodatkowo antyrosyjskie wystąpienia prezydenta Kaczyńskiego sprawią, że nasza pozycja w UE osłabnie. Co gorsza, sposób, w jaki prezydent Kaczyński broni suwerenności Gruzji, osłabia pozycję tych, którzy chcą jej iść na ratunek."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Rosyjski dziennik ''Wriemia Nowostiej'': "Nie wszyscy w Europie starają się sprzyjać politycznemu uregulowania konfliktu w Osetii Południowej przez kontakty ze wszystkimi stronami. Kaczyński miał błogosławieństwo Busha, ale wielu w Polsce zastanawia się na ile potrzebna była ta demonstracyjna misja."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Rosyjski dziennik prorządowy ''Rossisjkaja Gazieta'': "Liderzy niektórych państw Unii Europejskiej wrogość do Rosji mają zakodowaną w genach. Jeśli krótko streścić istotę wszystkich przemówień wygłoszonych w ten wieczór, to sprowadzała się ona do tego, że Rosja jest historycznym wrogiem przybyłych tam liderów i Europa powinna się nauczyć ostro sprzeciwiać się Moskwie."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Opinie po podpisaniu francuskiego planu pokojowego
Sarkozy i Miedwiediew w trakcie spotkania na Kremlu (fot. AP) Marcin Kaczmarski, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich: "Wstrzymanie rosyjskiej operacji wojskowej w Gruzji nie oznacza całkowitego wstrzymania działań wojennych. Rosjanie nie będą chcieli wycofać swoich wojsk z Osetii Płd. i Abchazji, co będą argumentowali bezpieczeństwem tych regionów. Obecnie rozpocznie się między UE a Rosją rozgrywka dyplomatyczna."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Gen. Stanisław Koziej, b. wiceszef MON, profesor nauk wojskowych: "Rosja całkowicie panuje nad sytuacją. Ogłoszenie rozejmu wcale nie musi oznaczać rzeczywistego zakończenia walk. Rosjanie zawsze może wykazać, że ktoś gdzieś jeszcze do nich strzela"
ZOBACZ WIDEO Opinie po uznaniu niepodległości Osetii przez Rosję
Radość separatystów z Osetii Płd. Adam Eberhardt, szef biura badań i analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: "Świat zachodni nie uzna niepodległości Abchazji i Osetii Płd., ale z czasem będzie musiał pogodzić się, że obie prowincje już nigdy nie będą wchodziły w skład Gruzji. Uznanie niepodległości Abchazji i Osetii Płd. pozwoli Rosjanom zamknąć dyskusję na temat stacjonowania w tych republikach międzynarodowych sił pokojowych. Na wszelkie propozycje ich stworzenia Rosja będzie odpowiadała, że są to niepodległe państwa i że należy zwracać się o zgodę bezpośrednio do Suchumi i Cchinwali"
CZYTAJ WIĘCEJ>> Maria Lipman, Moskiewskie Centrum Carnegie: "Kreml poszedł na całość. To nie jest kolejny antyamerykański gest Moskwy, lecz nieodwracalna zmiana w stosunkach między Rosją i Zachodem. Obecnie Rosja, tak jak w czasach ZSRR, jest gotowa płacić stratami gospodarczymi za swą silną i asertywną pozycję w stosunkach międzynarodowych. To nic, że nasze akcje lecą na łeb, na szyję. Najważniejsze - myślą na Kremlu - żeby na Zachodzie wreszcie zrozumieli, że my gramy bardzo na serio. Europa i Ameryka nie dysponują skutecznymi, doraźnymi środkami nacisku, by zmienić politykę Rosji na obszarze poradzieckim."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Prof. Emil Pain, Ośrodek Studiów Etnopolitycznych w Moskwie: "Miedwiediew dobrze zrobił. Państwa nieuznawane przez społeczność międzynarodową funkcjonują w dziurze prawnej, a to oznacza zwiększone ryzyko zamienienia się w ośrodek przestępczości oraz grozi wciąż nowymi wojnami."
CZYTAJ WIĘCEJ>> Opinie po szczycie UE ws. Gruzji
Szczyt UE ws. Gruzji, obrady plenarne (fot. Reuters) Bartosz Cichocki, ekspert z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych: "Przyjęcie wspólnego stanowiska przez wszystkie państwa UE jest ważne przede wszystkim dla Unii. Szczyt będzie miał niewielki wpływ na działania Rosji. Natomiast będzie miał znaczenie przede wszystkim dla Unii Europejskiej. I w tym upatruję jego sukces. Do tej pory nie dla wszystkich państw UE było oczywiste, że to, co się wydarzyło w Gruzji dotyczy bezpieczeństwa Europy. Wspólne stanowisko państw uczestniczących w posiedzeniu Rady Europejskiej oznacza, że Europa obecnie jest już w tym punkcie zgodna. Ważną konsekwencją szczytu dla samej Rosji jest kwestia determinacji poszczególnych państw europejskich do kwestii dywersyfikacji energii".
CZYTAJ WIĘCEJ>> Marek Menkiszak, kierownik działu rosyjskiego Ośrodka Studiów Wschodnich Marek Menkiszak: "Kluczowe, że jest konsens w kwestiach pewnych decyzji. Ważne, że zapadła decyzja o wsparciu wobec Gruzji, o aktywności politycznej UE wobec wszystkich państw wschodnich, a także krytyka postawy Rosji. Zapowiedziano szczyt UE-Ukraina, co może świadczyć o aktywizacji polityki wschodniej UE. Z kolei decyzja o zawieszeniu rozmów UE-Rosja do czasu wycofania wojsk rosyjskich jest jak najbardziej słuszna. Nie są to sankcje, ale gest, który pokazuje, że UE bardzo krytycznie ocenia postawę Rosji".
CZYTAJ WIĘCEJ>> Andrew Wilson, analityk Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych z Londynu: "nie było żadnej wielkiej kłótni, przywódcy pokazali pewną dozę jedności. Stało się tak m.in. dzięki dobremu i ostrożnemu działaniu polskiej delegacji we współpracy z niemiecką kanclerz Angelą Merkel. Osobiście byłem rozczarowany, że nie wymieniono wszystkich potencjalnych sankcji, jakie mogą spotkać Rosję, gdy nie wycofa swych wojsk z Gruzji. Z Unii musi popłynąć wyraźniejsze przesłanie, że to, co się dzieje, nie jest w gospodarczym interesie Rosji. Na razie takiego przesłania nie ma.
CZYTAJ WIĘCEJ>> Dominique Moisi, francuski politolog: "Jestem pozytywnie zaskoczony twardym tonem prezydenta Sarkozy'ego na konferencji prasowej. Spodziewałem się łagodniejszych słów. Ale prawda jest taka, że poza tonem Unia w zasadzie nie zagroziła Moskwie żadnymi konkretnymi konsekwencjami. Za sukces należy uznać to, że Unii udało się wypracować wspólną deklarację. UE musi się zastanowić, czy chce traktować Moskwę jako przeciwnika i rozpocząć dialog z Iranem i Chinami oraz wzmocnić współpracę ze
USA, żeby ją wyizolować. Czy też nadal prowadzić dialog z Rosją w nadziei na to, że znowu sprowadzić ją na europejską ścieżkę. W tym przypadku możliwe, że dojdzie do nowego podziału stref wpływów: Europa Wschodnia trafi pod wpływy Unii, a Azja Centralna - Rosji.
CZYTAJ WIĘCEJ>> Rosyjska prasa: "Zależność między Rosją a Unią nie pozostawia innej alternatywy niż dalsze zacieśnianie współpracy. Szczyt w Brukseli to potwierdził. W porozumieniu podsumowującym szczyt nie ma słowa o sankcjach, a szczyt okazał się tym samym zwycięstwem zwolenników dialogu z Moskwą" - pisze prorządowa
''Rossijskaja Gazieta''. "Stanowiska i interesy Europejczyków poważnie się różnią. Różnią się też ich opinie co do przyszłości relacji z Rosją. W rezultacie rezolucja szczytu jest łagodna i ostrożna" - podkreślają
''Wiedmosti''. Z kolei
''Kommiersant'' twierdzi, że "szczyt to zwycięstwo rosyjskiej dyplomacji, ale i tak oświadczenie UE okazało się dla Rosji bezprecedensowo twarde".
CZYTAJ WIĘCEJ>>