Maciej Skorża dał odpocząć wszystkim zawodnikom pierwszego składu, nie licząc tych, którzy przebywają we Wronkach na zgrupowaniu kadry. Jedynymi zawodnikami ocierającymi się o pierwszy skład byli napastnicy Tomasz Dawidowski i Andrzej Niedzielan, który z przymusu zagrał w pomocy, a także bramkarz Marcin Juszczyk. Natomiast trener Śląska Wrocław Ryszard Tarasiewicz wystawił najsilniejszy skład.
Wiślacy przegrali, bo popełniali koszmarne błędy w obronie. Bardziej zmobilizowani do tego spotkania wrocławianie obnażyli bezlitośnie brak doświadczenia rezerw Wisły. Najbardziej załamanym piłkarzem w zespole z Krakowa będzie z pewnością Zalewski. Przy pierwszej bramce, zdobytej przez Tomasza Szewczuka w 16. minucie piłka przeszła pod jego nogą i nieobstawiony napastnik wrocławian zdobył pierwszego gola. Druga bramka wpadła w 75 minucie również po błędzie młodego obrońcy Wisły, który się potknął, a jego błąd bezlitośnie wykorzystał Janusz Gancarczyk. Trener gości miał nosa zastępując dwie minuty wcześniej Milę właśnie Gancarczykiem.
Wisła po stracie drugiej bramki poszła do ataku, a goście groźnie kontrowali. Po jednym rzucie rożny w zamieszaniu pod bramką dobrze odnalazł się Celeban, który z bliska strzelił trzecią bramkę. Wynik meczu na osiem minut przed końcem meczu ustalił Remigiusz Sobociński, który wykorzystał złe wybicie Jani. Śląsk zdołał strzelić jeszcze piątą bramkę, ale sędzia odgwizdał spalonego.
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:4 (0:1)
Bramki: 16. Szewczuk, 75. Gancarczyk , 79. Celeban , 82. Sobociński
Wisła: Juszczyk - Krasnodębski (60' Jania), Kowalski, Zalewski (79' Rado), Szabat - Burliga, Mączyński, Barreto, Niedzielan - Kmiecik (68' Batko), Dawidowski (68' Jeleń)
Śląsk: Banaszyński - Socha, Sztylka, Celeban, Wołczek - Szydziak (65' Ostrowski), Łukasiewicz, Dudek, Mila (73' Gancarczyk), Sotirović (58' Sobociński), Szewczuk