- Choć wielu chciałoby, żeby stała się jedynie pięknym wspomnieniem, pomnikowym spiżem, zapisaną do końca stronicą polskich dziejów. Ale lemiesz "Solidarności" tnie dalej polską ziemię: rozrywa skorupę egoizmu i etycznej atrofii, użyźnia grunt pod dobry siew: wiernego, odpowiedzialnego obywatelstwa, pokoju, sprawiedliwości, życia - podkreślił gdański metropolita.
Bohaterowie Stoczni Gdańskiej jak obrońcy Westerplatte Arcybiskup mówił m.in. o niszczeniu naszych symboli narodowych, nawiązując do kontrowersyjnego scenariusza filmu "Tajemnica Westerplatte", który w niekorzystnym świetle ukazywać ma wrześniowych obrońców Wojskowej Składnicy Tranzytowej. Metropolita poszedł jednak dalej, porównując obrońców Westerplatte z bohaterami Stoczni Gdańskiej z sierpnia 1980 r., których dziś też próbuje się niszczyć.
Arcybiskup zebrał za tę wypowiedź huragan braw.
Co zostało z "Solidarności"? Abp Głódź pytał wiernych, co po 28 latach zostało z dorobku "Solidarności".
- Co się stało z dziedzictwem "Solidarności" i etosem "Solidarności", który tak bardzo zadziwił świat? Więcej: ten świat odmienił. Runął berliński mur, tak jak runął pojałtański porządek zniewolenia krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Co się stało z realizacją strajkowych postulatów, z realizacją programu Polski solidarnej, polski obywatelskiej, polski samorządnej? - mówił hierarcha.
- Dlaczego niemal w rocznicę porozumień sierpniowych, "Solidarność" przeprowadziła ogólnopolski związkowy i społeczny protest pod hasłem "Godna praca, godna emerytura"? Jeszcze trwają jego echa - pytał abp Głódź.
Metropolita gdański powiedział, że "wielu ludzi, którzy w czasach zniewolenia propagowało prospołeczną, odwołującą się do ewangelicznych zasad, do myśli społecznej Kościoła, etykę +Solidarności+, przestawiło zwrotnice".
- Odnieść można niekiedy wrażenie, że najwyższe instytucje narodu, szczególnie parlament, przypominają nową wieżę Babel, w której pomieszały się języki - jakże trudno porozumieć się z tymi, którzy wyrośli ze wspólnego, solidarnościowego pnia -podkreślił abp Głódź.
Kazanie gdańskiego hierarchy było wielokrotnie przerywane oklaskami przez wiernych, którzy tłumnie uczestniczyli w nabożeństwie.
Uroczystości bez głównego bohatera Lecha Wałęsy W uroczystościach w Gdańsku uczestniczą m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, posłowie
Maciej Płażyński i
Jacek Kurski, b. szef AWS Marian Krzaklewski, lider NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek. Są też przedstawiciele władz samorządowych Trójmiasta, duchowni oraz reprezentanci środowisk naukowych i artystycznych. Do bazyliki przybyli także Joanna i Andrzej Gwiazdowie.
Po nabożeństwie jego uczestnicy przeszli ulicami Gdańska pod Pomnik Poległych Stoczniowców, gdzie złożyli kwiaty.
Na Placu Solidarności przewidziane jest wystąpienie Lecha Kaczyńskiego. Prezydent ma wręczyć kilkudziesięciu osobom odznaczenia państwowe za udział w strajku sprzed 20 lat. Odsłonięta zostanie również tablica upamiętniająca protest robotników i studentów w 1988 r.
"Z tymi, co kradną zwycięstwo, nie wypada..." W uroczystościach nie uczestniczy były przywódca strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 r.,
Lech Wałęsa. Były prezydent prywatnie w sobotę uczcił rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, składając kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Po złożeniu kwiatów Lech Wałęsa powiedział dziennikarzom: "wybrałem taką koncepcję (samotnego złożenia kwiatów - PAP), przecież nawet nie wypada mi z tymi ludźmi, którzy kradną zwycięstwo, czy którzy przeciwko przywódcy występują".