Związkowcy pod kancelarią premiera: Złodzieje

cheko, mar, PAP, IAR
29.08.2008 , aktualizacja: 29.08.2008 17:16
A A A Drukuj
W manifestacji pod hasłem Fot. Robert Kowalewski / AG W manifestacji pod hasłem "Godna praca i godna emerytura, to godne życie" - mimo deszczu - uczestniczy około 30 tys osób.
Według "Solidarności" ok. 50 tys., a według policji ok. 18 tys. związkowców pomimo deszczu protestowało w stolicy pod hasłem "Godna praca i godna emerytura, to godne życie". Delegacja "S" przekazała szefowi doradców premiera Michałowi Boniemu petycję do rządu. Manifestanci odpalili pod kancelarią premiera petardy, krzyczeli "Złodzieje, złodzieje", "Wszystko ściema, cudów nie ma" i "Solidarność, Solidarność". Jedna osoba została ranna.
Wśród rekwizytów, które przygotowali demonstranci na demonstrację, są m.in. specjalne flagi z napisem
Fot. Robert Kowalewski / AG
Wśród rekwizytów, które przygotowali demonstranci na demonstrację, są m.in. specjalne flagi z napisem "Solidarność", wózki z produktami, jakie można kupić za minimalne wynagrodzenie (1126 zł brutto).
Organizatorzy szacują, że w manifestacji weźmie udział ok. 30 tys. ludzi, z których większość przyjechała do Warszawy autokarami.
Fot. Aleksander Prugar / AG
Organizatorzy szacują, że w manifestacji weźmie udział ok. 30 tys. ludzi, z których większość przyjechała do Warszawy autokarami.
Związkowcy reprezentujący nauczycieli.
Fot. Aleksander Prugar / AG
Związkowcy reprezentujący nauczycieli.
W manifestacji pod hasłem
Fot. Robert Kowalewski / AG
W manifestacji pod hasłem "Godna praca i godna emerytura, to godne życie" - mimo deszczu - uczestniczy około 30 tys osób.
Manifestujący domagają się zmiany polityki rządu.
Fot. Aleksander Prugar / AG
Manifestujący domagają się zmiany polityki rządu.
Przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek.
Fot. Aleksander Prugar / AG
Przewodniczący Solidarności Janusz Śniadek.
Wiele grup zawodowych spotkało się dziś na Pl. Piłsudskiego, m.in. górnicy, pocztowcy, nauczyciele i pracownicy supermarketów.
Fot. Aleksander Prugar / AG
Wiele grup zawodowych spotkało się dziś na Pl. Piłsudskiego, m.in. górnicy, pocztowcy, nauczyciele i pracownicy supermarketów.
ZOBACZ TAKŻE


- Jeden z protestujących został ranny w wyniku wybuchu petardy - poinformował rzecznik komendanta stołecznego policji Marcin Szyndler. Jak dodał, ranny ma obrażenia ręki.

W petycji przekazanej Boniemu władze "Solidarności" napisały m.in.:

"Apelujemy do Rządu RP o respektowanie znaczenia bezpiecznej i godziwie wynagradzanej pracy dla trwałego wzrostu gospodarczego kraju oraz bezpieczeństwa pracowników i ich rodzin. Tylko godna praca i emerytura umożliwią pracownikom i emerytom godne życie, a Polsce ś długotrwały rozwój gospodarczy oparty na stabilnych podstawach".

"Solidarność" wzywa rząd do podjęcia zdecydowanych kroków zmierzających do zahamowania rosnącego rozwarstwienia płac. Związek oczekuje także podwyższenia płacy minimalnej do wysokości 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia, zapewnienia systematycznego wzrostu płac wszystkich pracowników, rekompensującego wzrost kosztów utrzymania. Ponadto związek domaga się: zachowania uprawnień do obniżonego wieku emerytalnego dla osób pracujących w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze; przestrzegania prawa pracy i prawa pracowników do zrzeszania się; zapewnienia rzeczywistego dialogu społecznego" - czytamy w petycji.

Szef "Solidarności", Janusz Śniadek wyraził żal, że ze związkowcami nie spotkał się Donald Tusk.

"Usuńcie Pawlaka, inaczej będzie draka"

Manifestacja rozpoczęła się w południe na pl. Piłsudskiego. Wśród rekwizytów były m.in. specjalne flagi z napisem "Solidarność", wózki z produktami, jakie można kupić za minimalne wynagrodzenie (1126 zł brutto), a także skrzynie, do których można było wrzucać symboliczny grosz na emeryturę.



O 13.00 związkowcy ruszyli ulicami Warszawy: Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem do Placu Trzech Krzyży, następnie Alejami Ujazdowskimi pod ministerstwo gospodarki i pod gmach Kancelarii Premiera, gdzie przekazali Boniemu petycję.



Spod kancelarii premiera przeszli w strugach deszczu pod gmach MEN, a następnie do autokarów, którymi przyjechali do stolicy. Podczas przemarszu nieśli flagi z logo swego związku, mieli także transparenty, m.in. "Usuńcie Pawlaka, inaczej będzie draka" i "Donaldzie Tusku obiecałeś cud, a oszukałeś lud". Gwizdali, widać było dym i słychać huk petard.

Przed rządowymi budynkami ustawiono bramki ochronne, byli tam także policjanci.



Niektóre ulice zostały wyłączone z ruchu, a samochody i autobusy jeździły objazdami. Na protest związkowcy z całej Polski przyjechali autokarami i specjalnymi pociągami (z Gdańska i Wrocławia).



"Pracownicy to największy skarb polskiej gospodarki"

Śniadek mówił przed protestem, że celem manifestacji jest obrona praw pracowniczych, które są zagrożone. Podkreślił, że to pracownicy są największym bogactwem i kapitałem polskiej gospodarki. - W ten kapitał trzeba inwestować, od tego zależy rozwój i przyszłość Polski - mówił szef "Solidarności".

Dodał, że związkowcy są przeciwni wizji rozwoju Polski opartej na kryterium szybkiego, doraźnego zysku, obniżania za wszelką cenę kosztów czy nieprzestrzegania standardów bezpieczeństwa. Zwrócił też uwagę na to, że wielu pracowników jest zmuszonych do fałszywego samozatrudnienia. Zdaniem szefa "Solidarności", wielu polskich menedżerów zarabia na poziomie europejskim, jednocześnie odmawiając podwyżek swoim pracownikom. - Pracodawcy konsumują zyski i wzrost gospodarczy kosztem pracowników - mówił Śniadek.

Domagał się, aby rząd i pracodawcy wcielili w czyn składane deklaracje o dialogu społecznym i aby wzorem Hiszpanii i Irlandii dialog ten stał się źródłem gospodarczego sukcesu.

Podziel się