- Tylko jakaś postać z kreskówki mogłaby coś takiego mówić. To mi się w głowie nie mieści, żeby nawet nie minister, ale dorosły człowiek mógł coś takiego mówić - tak Kownacki odniósł się do słów Sławomira Nowaka, który mówił w Radiu Zet , że delegacji będzie przewodniczył premier. - Żadnych wątpliwości, kto jest przewodniczącym nie było i nie ma - dodał Kownacki.
Kownacki zapowiedział, że w Brukseli prezentowane będzie jedno, jednoznaczne i twarde stanowisko Polski: - Polska będzie chciała, by UE podkreśliła bezprawność działań Rosji i integralność terytorialną Gruzji oraz by Unia wysłała w sporny region obserwatorów międzynarodowych, a najlepiej - międzynarodowy, unijny kontyngent.
Stanowisko Polski w Brukseli ma przedstawić prezydent jako przewodniczący delegacji.
Donald Tusk potwierdził, że doszli z Lechem Kaczyńskim do wspólnego stanowiska, jakie "solidarnie zaprezentują" na szczycie. - Polska będzie skuteczna wtedy, kiedy będzie współkształtowała jednolite stanowisko UE - tłumaczył premier po półtoragodzinnym spotkaniu z prezydentem. Zdaniem Tuska, rządu i prezydenta nie trzeba namawiać do stanowczości wobec Rosji. - Prezydent jako głowa państwa będzie szefem polskiej delegacji - powiedział potwierdzając słowa Kownackiego.
Początkowo spotkanie Tusk-Kaczyński miało się odbyć w Sopocie. Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta argumentowali w czwartek, że zmiana miejsca ma związek z wyjazdem tego dnia L. Kaczyńskiego do Tallina. Prezydent wrócił do Warszawy w nocy z czwartku na piątek.
Wcześniej Sławomir Nowak mówił w Radiu Zet, że nic nie wie o wyprawie Lecha Kaczyńskiego do Brukseli. - Skład delegacji został zgłoszony we wtorek i jedzie tam premier i szef MSZ - mówił. Rano nie było też jasne, czym poleci premier.