Umowy terminowe odchodzą do lamusa

Pracodawcy coraz chętniej zatrudniają na czas nieokreślony. Liczba kontraktów terminowych spada. Takiej sytuacji nie było w Polsce od lat - informuje "The Wall Street Journal Polska".
Taka sytuacja to zdaniem specjalistów efekt spadającego bezrobocia.

Dziennik zauważa, że o ile w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba kontraktów terminowych rosła w tempie 300 - 400 tys. rocznie, w ciągu II kwartału tego roku spadła według GUS o 1,1 proc. W liczbach bezwzględnych to niewiele, bo zaledwie 12 tys., ale rozmówcy gazety mówią o zmianie trendu.

Taka sytuacja wynika z niskiego bezrobocia. Pracodawca chce związać pracownika z firmą.

"To oznacza, że mimo wysokich kosztów pracy znalezienie pracownika jest na tyle drogie, że warto zaoferować mu stałą umowę. Bo w każdej chwili ma alternatywę pracy nie tylko u konkurencji, ale i za granicą" - mówi w rozmowie z "WSJP" Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.

Taka sytuacja na rynku sprawia, że pracownik ma lepszą sytuację negocjacyjną. Z drugiej strony, długoterminowe kontrakty ograniczają elastyczność rynku pracy.

Zmiana trendu oznacza być może, że polski rynek pracy będzie zbliżać się no standardów unijnych. W UE udział pracowników z kontraktami terminowymi wynosi 14,5 proc, w Polsce ciągle aż 27 proc. Według gazety wyprzedzamy tylko Hiszpanię (32 proc.).

Najważniejsze informacje gospodarcze na Twoją stronę! Ściągnij nasz gadżet.