Jeden samolot dla prezydenta i premiera

ga, TOK FM, PAP
28.08.2008 , aktualizacja: 28.08.2008 15:09
A A A Drukuj
Samolot rządowy Tu-154 Fot. Wojciech Surdziel / AG Samolot rządowy Tu-154
Przed unijnym szczytem w sprawie Gruzji wróciła sprawa samolotów dla najważniejszych osób w państwie. Do dyspozycji premiera i prezydenta został jeden samolot Tu-154. Drugi jest na przeglądzie technicznym. Od wczoraj pułk lotniczy wożący VIP-ów ma nowego dowódcę. Poprzedni zrezygnował, bo miał dosyć ciągłego braku nowych samolotów i śmigłowców.
Samolot TU-154 M
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Samolot TU-154 M
W poniedziałek do Brukseli ma lecieć premier, szef MSZ i prezydent. Jednym samolotem? - Myślę, że tak. To było by najwłaściwszym rozwiązaniem - mówi TOK FM wiceszef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki. Jak się dowiedzieliśmy, jeśli dojdzie do dzisiejszych konsultacji Lecha Kaczyńskiego z przywódcami krajów bałtyckich, prezydent poleci także Tu-154. Oznacza to, że dziś premier z samolotu nie może skorzystać.

Pojawiły się już głosy, że - choćby ze względów bezpieczeństwa - najważniejsze osoby w państwie nie powinny lecieć do Brukseli jednym samolotem. - Zostaliśmy jako kraj z jedną "tutką", która jest do dyspozycji pana premiera, pana prezydenta. To trochę za mało - przyznał w radiu TOK FM Paweł Graś z Platformy Obywatelskiej. - Na pewno jakieś rozwiązanie zostanie tutaj przedstawione - zapewnia Paweł Graś. Być może do poniedziałku gotowa będzie druga rządowa maszyna. Do końca miesiąca drugi Tu-154 będzie na przeglądzie - informuje nas Wiesław Grzegorzewski, rzecznik sił powietrznych. W poniedziałek będzie już pierwszy września i płk. Grzegorzewski nie wyklucza, że prezydent i premier będą mieli do dyspozycji dwie maszyny.

"Nie ulegajcie naciskom"

Nowym dowódcą lotniczego pułku specjalnego został wczoraj Ryszard Raczyński. Poprzedni dowódca płk Tomasz Pietrzak nie kryje, że głównym powodem jego odejścia z pułku i z wojska jest ciągły brak nowych samolotów i śmigłowców. - Gdy przetargi zostały unieważnione, stwierdziłem, że czas oddać to miejsce następcy - powiedział Pietrzak. Dodał, że szybkie decyzje są konieczne, ponieważ w 2010 i 2011 roku upływają terminy remontów głównych samolotów. Za szczególnie pilne uznał zastąpienie wyeksploatowanych Jaków-40. - Chodzi o bezpieczeństwo osób pełniących najwyższe funkcje w państwie. Potrzebna jest natychmiastowa decyzja, by oszczędzić łez i płaczu - powiedział.

- Czekałem na samoloty jedenaście lat, od kiedy przyszedłem do pułku, mówiono o nowych samolotach i śmigłowcach, od tego czasu nie zrobiono nic. Dowodziłem pięć lat, myślałem, że uda mi się coś zrobić, byłem w trzech komisjach przetargowych. Niestety, do tej pory przetargi nie zostały rozstrzygnięte, nie chciałbym firmować moim nazwiskiem takiego stanu rzeczy - dodał płk Pietrzak.

"Ktoś wprowadza zamieszanie i próbuje zrobić z pilotów tchórzy"

Decyzję pilota, który niedawno odmówił prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu lotu bezpośrednio do Tbilisi, Pietrzak określił jako "jedynie słuszną" i podkreślił, że samolot, lądując w Azerbejdżanie, leciał zgodnie z rozkazem i zamówieniem Kancelarii Prezydenta. "Ktoś wprowadza zamieszanie i próbuje zrobić z pilotów tchórzy" - powiedział Pietrzak. Dodał, że "gdyby pilot poleciał zgodnie z wolą dysponenta, z urzędu zostałoby wszczęte postępowanie za złamanie rozkazu". Ufajcie zdrowemu rozsądkowi, swojej wiedzy i doświadczeniu. To wy znacie lotnicze rzemiosło, wasi dysponenci niekoniecznie" - mówił Pietrzak. Życzył kolegom, by "zawsze wykonywali tylko takie zadania, jakie wam postawiono".

Podziel się