Trzeciak ocenia szanse Wisły

not. rb
2008-08-13 , aktualizacja: 13.08.2008 18:14
A A A Drukuj
W pojedynkach z wielkim klubem ten mały nie zależy od siebie, tylko od dyspozycji rywala - ocenia Barcelonę dla "Gazety Wyborczej " i "Sport.pl" Mirosław Trzeciak, były piłkarz Osasuny, dyrektor Legii Warszawa.

Fot. Michal Lepecki / AG
"Kosa" typuje Barcę »

Ale Wisła nie może martwić się, jak zagra Barcelona, tylko skoncentrować na sobie. Musi zagrać na sto procent możliwości psychicznych oraz fizycznych i zobaczyć, jak zareaguje Barca. Jeśli krakowianie zagrają tak skutecznie i dobrze jak z Beitarem, mogą zmusić rywali do poważnego wysiłku.

Przez cały okres przygotowawczy trener Guardiola rozmawiał z Henrym i kreował go na lidera ofensywy. Ale Francuz zawodził, był najsłabszy. Po dwa gole w każdym meczu strzelał za to Eto'o, którego Guardiola skreślił na początku sezonu. To kuriozalna sytuacja, w Barcelonie wszyscy są zszokowani Eto'o. Tym, że nie krytykował, nie narzekał, nigdy nie powiedział nic przeciwko klubowi. I być może dlatego Guardiola go nagrodzi. A to będzie zła informacja dla Wisły, bo Kameruńczyk mnóstwo meczów wygrał sam, swoją pasją zwycięstwa zaraża kolegów. Jest pierwszym obrońcą, gdy rywal ma piłkę, a trudno znaleźć napastnika lepszego od niego.

Dla Wisły takim zawodnikiem jest Paweł Brożek. W Wiśle czuje się pewnie, lideruje grze ofensywnej. Sam potrafi rozstrzygać mecze. A taki napastnik jest trudny do upilnowania, nawet dla Puyola.

Nie ma co liczyć, że Barcelona będzie nieprzygotowana. Wisła musi zagrać na skróconym polu. Gra z Hiszpanią czy hiszpańskimi klubami na powierzchni większej niż 30 m to samobójstwo. Krakowianie muszą sobie pomagać, być blisko, szczególnie po przegranych pojedynkach jeden na jednego. Gra musi być solidarna, twarda, kontaktowa - oni tego nie lubią, będą oszczędzać nogi.

Pawełka gwiazdy Barcy nie zaskoczą »

Jasne, że taki Eto'o bardziej jest zmobilizowany na Real niż na Wisłę. Ciężko będzie Katalończykom "wejść" w mecz, nie będą umotywowani na sto procent. I początek to może być moment, w którym pojawi się szansa na dosięgnięcie rywala. Idealną analogią wydaje mi się mecz kadry Beenhakkera z Portugalią. Pierwsze 20 minut zagraliśmy agresywnie, pressingiem. Wszystko się świetnie ułożyło, padły dwa gole. Potem rywal próbował odrobić, ale czas uciekał, pojawiły się nerwy, pośpiech. A to nie pomaga. Niech więc Wisła w tym początku spróbuje upatrzyć swojej szansy. Na dziesięć potyczek Goliat dziewięć razy pokona Dawida, ale może to wyjątkowe starcie trafi się w środę?

Nie sądzę, by wiślaków zjadła trema. Oni mają doświadczonych piłkarzy: Baszczyńskiego, Clebera, Sobolewskiego, Cantoro, Zieńczuka... Nie wierzę, że się przestraszą.

W Katalonii Guardiola jest symbolem dream teamu sprzed lat, kiedy drużyna z nim w składzie grała najpiękniej w historii klubu. Dominowała nad rywalami, posiadała piłkę, grała płynnie, ciekawie i skutecznie. Takie same są oczekiwania i teraz.

Zieńczuk: Nie pękniemy »

Barca żyje innym meczem »

Zobacz więcej na temat:

Podziel się