Wojna w Gruzji - zobacz serwis specjalny
Agencja AFP opisuje, jak setki osetyńskich rebeliantów razem z żołnierzami rosyjskimi chodzą od wioski do wioski na drodze do Gori - grabiąc i paląc
domy oraz gwałcąc i mordując mieszkańców. Korespondent AFP widział w pobliżu Gori zmasakrowane, leżące w kałuży krwi ciała cywilów oraz płonące domy. Widział też jak grupy uzbrojonych mężczyzn wynoszą z domów i sklepów telewizory, alkohol i papierosy i odjeżdżają zrabowanymi
samochodami w kierunku Gori.
Informacje te potwierdzają źródła amerykańskie, które podają, że na terenie Osetii Południowej nieregularne oddziały ochotników grabią i palą gruzińskie wioski i mordują ludność cywilną.
Według świadków w samym Gori, z którymi rozmawiało
Polskie Radio, Rosjanie znajdują się około 1,5 kilometra od centrum miasta. Ostrzeliwują każdego, kto chce się do nich zbliżyć. Dodatkowo w pobliżu Gori są Osetyńcy, którzy zatrzymują i rabują przejeżdżające
samochody. Fotograf agencji AP widział na obrzeżach miasta rosyjskich żołnierzy i pojazdy opancerzone.
Rosjanie: Zabezpieczamy skład broni i amunicji Rosja oświadczyła, że rosyjskie siły pokojowe rozlokowane na przedmieściach Gori zabezpieczają odkryty tam niestrzeżony skład broni i amunicji, które wywożą, by - jak mówią - zdemilitaryzować strefę i ochronić ludność.
"Doniesienia zachodnich mediów o marszu rosyjskich wojsk w kierunku Tbilisi, a także o plądrowaniu w Gori, są absolutnie bezpodstawne" - podkreśliło rosyjskie MSZ w oświadczeniu.
Gori, przez które przebiega główne gruzińskie połączenie samochodowe i kolejowe wschód-zachód, leży około 25 kilometrów od granicy Osetii Południowej i 70 km od stolicy Gruzji Tbilisi.
Wiadomość o naruszeniu zawieszenia broni przekazał dziś szef gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander (Kacha) Lomaja, informując, że około 50 czołgów i innych pojazdów opancerzonych wjechało do miasta Gori na północy Gruzji około godziny 9.45 czasu lokalnego (7.45 czasu polskiego) - czyli w osiem godzin po zaakceptowaniu przez Gruzję zawieszenia broni, na które wcześniej zgodziła się Rosja.
Informację tę potwierdził prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili, dodając, że Rosjanie grabią pozostawione przez ludzi domy. "Zabierane są nawet muszle klozetowe. Prócz tego rzeczy osobiste, komputery czy meble - to najgorszy rodzaj rabunku jaki mogę sobie wyobrazić" - oświadczył prezydent.