Koniec operacji? To wcale nie oznacza, że wojna się skończyła

dżek, PAP
12.08.2008 , aktualizacja: 12.08.2008 13:44
A A A Drukuj
Analityk Ośrodka Studiów Wschodnich Marcin Kaczmarski uważa, że wstrzymanie rosyjskiej operacji wojskowej w Gruzji nie oznacza całkowitego wstrzymania działań wojennych. Jak przewiduje, Rosjanie nie będą chcieli wycofać swoich wojsk z Osetii Płd. i Abchazji.
Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiewiew oświadczył, że podjął decyzję o zakończeniu operacji wojskowej w Gruzji. Miedwiewiew ogłosił, że jej cele zostały osiągnięte. Mediediew stawia Gruzji warunki

Jednocześnie Miedwiediew polecił Ministerstwu Obrony i sztabowi generalnemu, by - jak to ujął - w razie powstawania ognisk oporu, czy jakichkolwiek przejawów agresji ze strony gruzińskiej podejmowali decyzje o ich likwidacji.

Kaczmarski ocenił, że wypowiedź prezydenta Rosji "sugeruje, że to w rękach wojskowych pozostaje decyzja, czy ewentualnie jeszcze użyją siły". - Mają odpowiedzieć na ewentualne ataki, co nie wyklucza jakiejś prowokacji ze strony rosyjskiej - uważa analityk OSW. Zwrócił on jednocześnie uwagę, że zastępca rosyjskiego szefa sztabu generalnego powiedział, że "możliwe jest prowadzenie działań rozpoznawczych".

Relacje z wojny: piątek - 8 sierpnia , sobota - 9 sierpnia, niedziela - 10 sierpnia, poniedziałek - 11 sierpnia



W opinii eksperta, na decyzję Miedwiediewa po pierwsze trzeba patrzeć przez pryzmat wizyty francuskiego prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego w Moskwie i może to być "gest pod adresem Francji".

- Ale z drugiej strony może to być także sygnał, że Rosja kończy operację z własnej woli. Nie jest zmuszana do zakończenia tego konfliktu, tylko sama decyduje, kiedy go kończy" - dodał Kaczmarski.

Jak podkreślił, nie można powiedzieć z całą pewnością, że nie będzie wznowienia walk w najbliższych godzinach czy dniach. Rosjanie nie będą chcieli wycofać swoich wojsk z Osetii Płd. i Abchazji, co będą argumentowali bezpieczeństwem tych regionów.

Rosjanie chcą kilkudziesięciokilometrowej strefy buforowej wokół Osetii i zapewne wokół Abchazji, gdzie nie byłoby wojsk gruzińskich.

Kaczmarski uważa, że żadnych działań nie będzie chciała podejmować już strona gruzińska i obecnie "rozpocznie się między UE a Rosją rozgrywka dyplomatyczna".

"Rosja odmawia rozmowy z prezydentem Saakaszwilim, co może być pretekst dla strony rosyjskiej by nie pertraktować z Gruzją. Rosjanie bowiem chcieliby jak najdłużej utrzymać status quo, która sobie teraz zbudowali" - uważa ekspert.

Podziel się