Na razie konflikt nie ucichł. Kilkanaście minut po informacji o rozejmie, agencje podały, że na przedmieścia gruzińskiej stolicy Tbilisi spadły rosyjskie bomby. Ponownie zbombardowano lotnisko wojskowe. Wcześniejszy atak zrodził obawę, iż kolejnym celem nalotu może stać się sama stolica Gruzji. Zaatakowane lotnisko należy do zakładów Tbilawiastroj, w których produkowane są samoloty szturmowe Su-25.
Gruzja przegrywa wojną z Rosją. Rano Rosjanie wyparli Gruzinów ze stolicy Osetii Południowej Cchinwali. Władze w Tbilisi obawiają się, że zostanie otwarty nowy front - na terenie separatystycznej Abchazji. Gruzińskie MSW poinformowało, że Rosja rozpoczęła tam operację wojskową w - kontrolowanej przez Gruzję - części wąwozu Kodori.
Gruzja twierdzi też, że wojska rosyjskie nie zatrzymały się na granicach Osetii Południowej i zbliżają się do miasta Gori - leżącego 65 kilometrów od Tbilisi. Rano Rosjanie zbombardowali drogę pod tym miastem, a okręty rosyjskiej marynarki wojennej wpłynęły na wody u wybrzeży Gruzji.
Gori - miasto leżące w pobliżu separatystycznej Osetii Południowej - zostało zaatakowane z powietrza w sobotę, o czym informowały gruzińskie źródła. Według nich zginęło "wielu ludzi". Reporter agencji Reutera był świadkiem uderzenia bomby w pięciopiętrowy budynek mieszkalny w Gori. Widział jak żołnierze wynieśli z budynku ciała dwóch zabitych. Trzy ranne osoby odwieziono do szpitala. Dziś szef gruzińskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Aleksander Lomaja, powiedział, że siły rosyjskie zbliżają się do miasta. Kilka godzin przed ogłoszeniem jednostronnego rozejmu Lomaja mówił, że Gruzini szykują się do obrony Gori.
Kolejny front - Abchazja? Abchazja, druga z separatystycznych republik na terenie Gruzji obok Osetii Płd., ogłosiła w niedzielę, że od północy z niedzieli na poniedziałek (22.00 czasu polskiego) wprowadza na dziesięć dni stan wojenny na części swego terytorium. Według prezydenta Abchazji Siergieja Bagapsza stan ten będzie obowiązywał w regionie Gali, Tkwarczeli, Oczamcziry, a także w rejonie stolicy - Suchumi.
Abchazja ogłosiła dziś mobilizację rezerwistów i kontynuowała ostrzał części wąwozu Kodori. To jedyny region w separatystycznej republice, który pozostaje pod kontrolą Gruzji. Oddziały sił abchaskich są też rozlokowane na granicy z Gruzją wzdłuż rzeki Inguri w regionie Gali, gdzie mieszka wielu Gruzinów.
Stolica w rękach Rosjan Rosyjskie siły kontrolują Cchinwali, z którego wycofały się oddziały gruzińskie. Gruzja - zastrzega jednak strona rosyjska - podciąga rezerwy wojska w kierunku Osetii Płd. Informację o sytuacji na miejscu przekazał na briefingu prasowym cytowany przez rosyjską agencję generał Anatolij Nogowicyn ze sztabu generalnego armii.
Rosyjski generał jednocześnie kategorycznie zaprzeczył, by Rosjanie atakowali cele cywilne w Gruzji. - Rosyjska strona nie uderzała w żadne cele cywilne - zapewnił
Wiceminister spraw zagranicznych Rosji, którego cytuje agencja AFP, powiedział, że w konflikcie zginęło 2 tys. osób, w większości obywateli rosyjskich. Z kolei gruziński minister zdrowia Aleksandre Kwitaszwili ogłosił, że "92 Gruzinów, w tym 40 osób cywilnych, straciło życie wskutek konfliktu rosyjsko-gruzińskiego". - To jest najnowszy bilans - powiedział minister
Serwis specjalny: Wojna w Gruzji
Tak wygląda wojna - zobacz zdjęcia
Odwrót czy przegrupowanie? Gruzińskie oddziały "niemal całkowicie" opuściły już terytorium Osetii Południowej - zakomunikował rano sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Gruzji Aleksander Lomaja.
W rozmowie z agencją AFP Lomaja dodał, iż ruchy wojsk to "przegrupowanie sił" po zaciętych walkach w nocy z soboty na niedzielę. Gruziński portal cytuje słowa Lomai, iż Cchinwali w nocy było celem intensywnych nalotów rosyjskich i miasto praktycznie jest całkowicie zburzone.
Z kolei agencja Associated Press cytuje słowa gruzińskiego ministra stanu ds. reintegracji Temura Jakobaszwili, który mówił o "dyslokacji" wojsk, zaznaczając iż nadal część oddziałów pozostaje w Osetii Południowej. Korespondent agencji Reutera, obecny na granicy Gruzji z Osetią Płd., potwierdza, iż z osetyjskiego terytorium wracały do Gruzji kolumny wojsk. Konwoje przejeżdżają niedaleko pogranicznej miejscowości Ergneti, położonej w odległości kilku kilometrów od osetyjskiej stolicy. W Ergneti rano w niedzielę pojawił się prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili. Spotykał się tam z mieszkańcami i dowódcami wojska.
Okręty rosyjskie odpłynęły Rosyjskie okręty, które według wcześniejszych doniesień miały wpłynąć na wody u wybrzeży Gruzji, zawinęły do rosyjskiego portu Noworosyjsk - podał przedstawiciel marynarki wojennej Rosji.
- Potwierdzam, że okręty "Moskwa" i "Smietliwyj" przybyły do portu w Noworosyjsku - powiedział rzecznik marynarki Igor Dygało. Wcześniej agencje informowały, że "Moskwa" - okręt flagowy Floty Czarnomorskiej i okręt "Smietliwyj" wpłynęły na wody czarnomorskie u wybrzeży Gruzji. W sobotę Tbilisi informowało, że rosyjskie okręty wojenne zmierzają w kierunku gruzińskiego wybrzeża.
W niedzielę
Ukraina, na której terytorium wciąż stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska, ostrzegła Rosję przed udziałem okrętów tej floty w konflikcie gruzińsko-południowoosetyjskim i zastrzegła sobie prawo "zakazania powrotu na terytorium Ukrainy okrętów i jednostek, które mogą wziąć udział we wspomnianym konflikcie".