Po katastrofie w Czechach: ofiar może być więcej

dżek
08.08.2008 , aktualizacja: 08.08.2008 17:55
A A A Drukuj
Katastrofa kolejowa w Czechach Fot. VLADISLAV GALGINEK AP Katastrofa kolejowa w Czechach
Wagony z Polakami z pociągu Eurocity Kraków- Praga, który wykoleił się w Czechach, jechały na końcu składu. Najnowszy bilans to 7 ofiar i 67 rannych
Katastrofa kolejowa w Czechach
Fot. VLADISLAV GALGINEK AP
Katastrofa kolejowa w Czechach
Katastrofa kolejowa w Czechach
Fot. VLADISLAV GALGINEK AP
Katastrofa kolejowa w Czechach
Do wypadku doszło dzisiaj około 10.45 rano w pobliżu miejscowości Studenka w północno-wschodnich Czechach. Pociąg Eurocity z prędkością ok. 120 km/h uderzył w zawalony most. Doszło do wykolejenia lokomotywy, pierwsze wagony zostały całkowicie zniszczone.

Na miejscu jest dziennikarka "Gazety", Ewa Furtak, która przygląda się działaniom strażaków i policji. Nad Studenką niedawno rozszalała się burza. Pada deszcz z gradem: - Miejsce katastrofy wygląda koszmarnie. Stos wagonów, kupa złomu. Kiedy wjeżdżaliśmy do miasta na rogatkach stały patrole policji, które pilnowały, żeby wpuszczać tylko mieszkańców. Chcieli maksymalnie ograniczyć liczbę ludzi, którzy mogliby przeszkadzać w akcji ratowniczej - opowiada dziennikarka.

Dramatyczne relacje świadków



Czeska kolej informuje o sześciu ofiarach śmiertelnych katastrofy - 5 mężczyznach i jednej kobiecie: - Zidentyfikowano już trzy osoby - jako Czechów, trwa identyfikacja trzech pozostałych ciał - dodała.Kolejna osoba zmarła w szpitalu. W sumie w katastrofie rannych zostało 67 osób, w tym 11 Polaków - poinformował premiera Donalda Tuska na miejscu wypadku hejtman (wojewoda) kraju morawsko-śląskiego, Evżen Toszenovsky. Na miejscu są Donald Tusk i Ewa Kopacz. Mówią, że na razie przyczyny wypadku nie są najważniejsze. Priorytet to zdrowie ludzi. Cały czas nie ma pewności, że wśród ofiar nie ma Polaków. Trwa ustalanie tożsamości ofiar. Być może jednym z ciężej rannych jest również osoba polskiej narodowości. Premierzy Polski i czech pojechali do szpitali odwiedzić pacjentów.

Z miejsca zniknęli już strażacy, ratownicy wynosili z pociągu plecaki, torby, reklamówki podróżników: - Musieli nim jechać młodzi ludzie. To było widać po kolorowych, młodzieżowych plecakach - opowiada Ewa Furtak.

Według informacji spółki, jakie przekazała strona czeska polskiemu sztabowi antykryzysowemu, w Studence wykoleiły się wagony obsługujące czeski ruch lokalny. Polscy konduktorzy, którzy opuścili pociąg na granicy (wtedy zastąpiła ich czeska ekipa) poinformowali, że na pokładzie podróżowało 200 osób. W polskich kasach biletowych sprzedano 54 bilety.

Z wykolejonego pociągu dzięki szybkiej, profesjonalnej akcji wydobyto wszystkich, którzy przeżyli katastrofę - poinformował szef straży pożarnej w kraju (województwie) morawsko-śląskim. W szpitalach przebywają Tomasz Hani, Bartosz Brzeczkowski, Aleksander Walas, Tomasz Sanetra. Najciężej ranny jest Tomasz Sanetra, który przechodzi operację. Trwa proces ustalania tożsamości kolejnych osób. Ofiary śmiertelne to pięć kobiet i mężczyzna. 3 z nich to obywatele Czech.

Zaczęło się szukanie winnych tragedii



Podziel się