Komentarze ekspertów "Gazety Wyborczej": Polska powinna wezwać do zawieszenia broni

us
08.08.2008 , aktualizacja: 08.08.2008 12:37
A A A Drukuj
Konflikt w Osetii Południowej komentują eksperci "Gazety Wyborczej": Wacław Radziwinowicz - specjalista od spraw rosyjskich, Wojciech Jagielski - specjalista od spraw Kaukazu i Tomasz Bielecki - korespondent "Gazety Wyborczej" w Moskwie.

Rosyjskie samoloty zaatakowały Gruzję - czy to już wojna?



Radziwinowicz: Rosja niekoniecznie jest źródłem zła

- W kaukaskim tyglu nie ma prostych spraw. A konflikt o Osetię Południową jest wyjątkowo skomplikowany. Polska absolutnie nie powinna oceniać ani oskarżać, a tylko konsekwentnie wzywać do wstrzymania walk - mówi Radziwinowicz.

W tym konflikcie nie możemy kierować się podejściem: skoro nasi przyjaciele, występują przeciwko Rosji, którą uważamy za źródło zła to zawsze mają rację. A często jej nie mają. Angażując się po stronie gruzińskiej w ten konflikt może wpakować się w nowe Kosowo.

Wojciech Jagielski: Rosja przedstawia Gruzję jako awanturnicę, Gruzja przekonuje, że Rosja zachowuje się jak imperium

Od kilkunastu lat odkąd Osetia Południowa i Abchazja ogłosiły secesję, a Rosja dokonała faktycznej aneksji prowincji, dochodziło tam do takich incydentów. Nie były nagłaśniane, często świat je bagatelizował i lekceważył. Zwyczajnie nikt nie zawracał sobie nimi głowy.

Wiosną, gdy NATO nie powiedziało aspiracjom gruzińskim zdecydowanego "nie", sytuacja ulegała zmianie. Dziś każdy wystrzał jest tam nagłaśniany, nawet przesadnie. Tym bardziej, że Rosja i Gruzja rozgrywają każdy konflikt dla swoich dyplomatycznych i politycznych celów. Rosja przedstawia Gruzję światu jako awanturnicę, z którą przyjaźnienie się oznacza kłopoty. Gruzja przekonuje innych, że Rosja zachowuje się jak imperium.

Do tej pory incydenty na granicy gruzińskiej były pod kontrolą. Dziś pojawiło się ryzyko, że sytuacja wymknie się spod kontroli - zginęło do tej pory już kilkanaście osób. To dzwonek alarmowy. Może obie strony się opanują. Nie można wykluczyć, że sytuacja wymknie się spod kontroli i jakiś popędliwy lokalny watażka rozpocznie prawdziwą wojnę.

Co dalej? Wierzę, w przerwanie strzelaniny. Nie ma szans, by ktoś poważnie zajął się likwidacją przyczyn konfliktu.

Tomasz Bielecki: Do regularnej wojny nie dojdzie

- To najpoważniejsze walki graniczne między Gruzją i Osetią w ostatnich latach. Myślę jednak, że nie dojdzie do regularnej wojny i wkrótce doczekamy się ponownego zamrożenia konfliktu, bo nie chce go ani Rosja ani Zachód. Spodziewam się, że Moskwa skutecznie będzie naciskać na swoich sojuszników Osetyjczyków, a Zachód na prezydenta Gruzji - Saakaszwilego.



Podziel się