Fot. Aritz Parra APWnętrze hotelu Novotel w Pekinie, w którym pastor Romero pomalował ściany w antychińskie hasła
Amerykański pastor wynajął dwa pokoje w najlepszych hotelach w Pekinie, zamalował ściany antychińskimi hasłami, sfilmował wszystko i zniknął, nie płacąc. - Akcja Eddiego Romero dowodzi, że cudzoziemcy nadal mogą ośmieszyć chińskie służby bezpieczeństwa - pisze agencja AP. Hotele wyceniają straty, a policja nie chce się wypowiadać.
Przyjaciele Romero twierdzą, że pastor ukrywa się przed chińskimi władzami, ale zamierza oddać się w ich ręce po zakończeniu Igrzysk. - Plan protestu obmyślał przez siedem lat. Od momentu, w którym ogłoszono, że to Chiny będą organizatorem imprezy - mówią.
We wtorek Eddie Romero zamalował ściany pokoi hotelowych hasłami nawołującymi do uwolnienia pięciu chińskich aktywistów praw człowieka. Pastor pociął poduszki i zainscenizował krwawe morderstwa posługując się kukłami i czerwoną farbą.
Wszystko zostało nagrane. - Jeden załatwiony - mówi Romero do kamery po skończeniu z pokojem w pekińskim Novotelu. W nagraniu pastor wyjaśnia, że nie chce zakłócać Igrzysk, a jedynie walczyć o wolność religijną tybetańskich buddystów, ujgurskich muzułmanów i członków Falun Gong oraz wszystkich innych grup będących "na celowniku" chińskich władz. - Wolność ich przeraża - mówi Romero o chińskich komunistach.
Po zakończeniu pracy Romero, który pracuje jako profesor filozofii w college'u w Kalifornii, przykleił klucze do drzwi pokoi i zawiesił na klamkach tabliczki "Nie przeszkadzać". Przyjaciele pastora mailami powiadomili dziennikarzy o akcji i zaprosili do obejrzenia przemalowanych pokoi.
Przedstawiciele hoteli Novotel i Traders twierdzą, że sprawa jest w rękach policji. - Naprawdę nie wiemy, dlaczego on to zrobił. Straty wyceniamy na 1500 dolarów - powiedziała Lanny Liu, menadżer w Traders. W podobnym tonie wypowiadają się pracownicy Novotelu. Pekińska policja w ogóle nie chce komentować sprawy.
Według przyjaciół, pastor miał zamiar zaatakować więcej pokoi, ale zrezygnował ze względów bezpieczeństwa. - To nie jest szaleństwo, ani kryzys wieku średniego. Romero jest szczerym, dobrym, kochającym duchownym - mówi przyjaciel mężczyzny, brytyjski pastor Tony Thomas. - Poszło mu zadziwiająco dobrze. Na początku wydawało się, że się nie uda. Chyba, że Bóg w to wejdzie - dodaje.