Po drodze do Chin zatrzymując się w Tajlandii, wyraził "głębokie zatroskanie" stanem przestrzegania praw człowieka w Chinach i "zdecydowany sprzeciw" wobec przetrzymywania przez władze dysydentów i działaczy religijnych.
Niemrawa reakcja chińskich władz Na przemówienie w Bangkoku, w którym Bush mówił, że pora dać ludziom więcej wolności, i które przedstawiono jako zarys strategii Waszyngtonu wobec Azji, chińskie MSZ zareagowało lakonicznym oświadczeniem.
- Sprzeciwiamy się stanowczo wszelkim deklaracjom czy działaniom, które wkraczają w sprawy wewnętrzne naszego kraju w imię praw człowieka lub religii - głosi oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej MSZ Chin.
- Rząd chiński na pierwszym miejscu stawia ludzi i z oddaniem zachowuje i promuje podstawowe prawa i wolności swych obywateli - podkreślił rzecznik MSZ Qin Gang. Oświadczył, że obywatele Chin mają wolność wyznania - Są to bezsprzeczne fakty - zaznaczył.
Prezydenci porozmawiają ''prywatnie'' Bush w Bangkoku mówił, iż Stany Zjednoczone zdecydowanie potępiają przetrzymywanie przez władze Chin dysydentów, obrońców praw człowieka czy działaczy religijnych. Wcześniej - w czasie pobytu w Seulu, który był pierwszym etapem jego azjatyckiej podróży - Bush zapowiedział, iż "prywatnie" poruszy kwestię praw człowieka z prezydentem Chin Hu Jintao. Spotkanie takie planowane jest na niedzielę.
Podkreślając, że Waszyngton dąży do zacieśnienia więzi z krajami Azji, Bush wskazywał na potrzebę współpracy
USA i tych państw w rozwiązywaniu problemów regionu.
Bush gra na dwa fronty Prezydent Bush balansuje, nie chcąc wprawiać Pekinu w zakłopotanie podczas dwóch tygodni olimpiady, a jednocześnie sam jest pod presją, by wizytę wykorzystać do wywarcia nacisku na chińskich przywódców w kwestii zwiększenia tolerancji religijnej i innych swobód.
- Swoim przemówieniem Bush starał się załatwić dwie biegunowo odległe sprawy: złagodzić kontrowersje wywołane przez przeciwników jego wizyty w czasie olimpiady i jednocześnie zachować amerykańską strategię wobec Chin" - powiedział ekspert w sprawach relacji chińsko-amerykańskich Yan Xuetong z prestiżowego pekińskiego uniwersytetu Tsinghua.