Wojsko szuka przyszłych żołnierzy na Woodstock
Tusk: Wolałbym, żeby pan prezydent się nie niepokoił - Profesjonalizacja polskiej armii to już nie jest pomysł, to nie jest idea, tylko wreszcie w sposób bardzo kategoryczny postanowiliśmy doprowadzić to trudne, historyczne przedsięwzięcie do końca - powiedział premier Donald Tusk.
W ciągu najbliższych dwóch lat liczebność polskiej armii zmniejszy się o ok. 5 tys. żołnierzy. W 2010 r. ma być ich ok. 120 tys. - Informacje o zmniejszeniu armii niepokoją prezydenta - powiedziała jedna z dziennikarek podczas briefingu. - Wolałbym nie komentować tego wszystkiego, co niepokoi pana prezydenta. Wolałbym, żeby pan prezydent się nie niepokoił, bo trzeba wlewać wiarę w nasze możliwości - powiedział.
Premier potwierdził jednak, że liczebność polskiej armii się zmniejszy. - Zgodnie z wymogami polskiego bezpieczeństwa i możliwościami finansowymi to będzie 120 tys. żołnierzy. Zakładamy, że 120 tys. zawodowych, dobrze przygotowanych i dobrze uzbrojonych żołnierzy, to będzie skok jakościowy - podkreślił premier.
"Chcemy nowoczesnego wojska" - Chcemy mieć wojsko bardzo nowoczesne, żołnierzy zdeterminowanych i bardzo świadomych swoich obowiązków oraz służby. Szansą na to jest tylko wojsko zawodowe - ocenił szef rządu.
Szef rządu powiedział, że są co najmniej dwa powody, dla których warto przeistoczyć polskie wojsko z armii poborowych w armię zawodową. Pierwszy - "bardzo ludzki", bo armia z poboru, a więc z przymusu, jest dolegliwa dla poborowych, archaiczna i mniej skuteczna od zawodowej. Drugi powód to potrzeba profesjonalizacji działań armii, lepiej wyszkolonej i wyposażonej w lepszy sprzęt.
Klich o zniesieniu obowiązkowej służby O zniesieniu poborów do wojska w 2009 roku mówił także minister obrony narodowej Bogdan Klich podczas uroczystej przysięgi wojskowej w Krakowie. - Od stycznia przyszłego roku nie będziemy brać z obowiązku do wojska polskiego nikogo, kto by tego nie chciał - powiedział .
- Uroczystość dzisiejsza ma dla naszych sił zbrojnych szczególne znaczenie. To przecież ostatnia przysięga żołnierzy z poboru, przysięga centralna - stwierdził minister. Przypomniał, że zgodnie z decyzją premiera tegoroczny pobór jest poborem ostatnim, a ostatnie wcielenie w ramach tego poboru odbędzie się w grudniu.
Bezpieczeństwa musi bronić nowoczesna armia Ważne są dla nas sojusze, ważna jest nasza międzynarodowa sytuacja, ale polskiego bezpieczeństwa, polskiej niepodległości w pierwszym rzędzie musi bronić nasza polska, nowoczesna armia - mówił w niedzielę premier Donald Tusk podczas uroczystej przysięgi wojskowej na krakowskim Rynku.
Jak podkreślił premier, właśnie z tego powodu przyspieszono profesjonalizację polskiego wojska.
- Dzisiaj w nowoczesnym świecie, gdzie wygrywa - także w konfliktach - przede wszystkim myśl, technika, siła gospodarcza, także nasze wojsko, nasi żołnierze muszą stać się w pełni konkurencyjni wobec tych wyzwań i tych sił, które w świecie usiłują zdobyć pozycję dominująca. Dlatego tak ważną rzeczą, właśnie dziś, jest w pełni zawodowa polska armia, świetnie przygotowany polski żołnierz - powiedział Donald Tusk.
By wojsko było sprawniejsze Premier mówił, że decyzja o zakończeniu powszechnego poboru ma służyć temu, by polskie wojsko było "silniejsze, sprawniejsze i skuteczniejsze niż kiedykolwiek w historii", a żołnierz zawodowy "z pełnymi kwalifikacjami, z pełnym oddaniem i przekonaniem" służył obronności kraju.
Tusk wezwał wszystkich odpowiedzialnych za polskie bezpieczeństwo do dokończenia pracy nad stworzeniem zawodowej armii. - Aby ten nasz wielki, wspólny wysiłek zaowocował armią z wyboru, a nie armią z poboru, a więc armią zdolną na najwyższym szczeblu kwalifikacji technicznych, logistycznych, także finansowych i operacyjnych. Aby te wszystkie kwalifikacje i możliwości w Polsce były na najwyższym światowym poziomie. Tego żołnierzom i wszystkim Polakom serdecznie życzę - powiedział premier