"Kto pana wprowadza w błąd? Jaki ma w tym cel? - Pytają w liście do ministra Ćwiąkalskiego dziennikarze. "Nie jesteśmy kłamcami, wspólnie potwierdzamy fakt, że Wojciech Sumliński w czasie majowego zatrzymania próbował popełnić samobójstwo. Zakończyło się to samookaleczeniem. Proszę obejrzeć sobie przeguby jego dłoni. Ślady tam jeszcze są widoczne" - piszą dziennikarze.
"Mamy nadzieję, że będzie miał Pan odwagę wyjaśnić sprawę tuszowania samobójczej próby Wojciecha Sumlińskiego, jaka miała po raz pierwszy miejsce w czasie majowego zatrzymania" - apelują do Ćwiąkalskiego. "Tym razem podległe panu osoby mataczą informacjami na ten temat" - kończą dziennikarze.
Wspólny list Latkowskiego, Czuchnowskiego i Misiaka jest reakcja na słowa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego, który w Poranku Radia Tok Fm powiedział, że nieprawdą jest, iż 13 maja Wojciech S. próbował popełnić samobójstwo po zatrzymaniu go przez
ABW.
"Widziałem te blizny, rany na przegubach" - Wojtek Sumliński próbował popełnić samobójstwo w momencie zatrzymania - powtarza w rozmowie z portalem Gazeta.pl Sylwester Latkowski. - Udało mu się tylko samookaleczyć. Na szczęście - dodaje dziennikarz.
- Widziałem Wojtka dzień po zatrzymaniu. Widziałem te blizny, rany na przegubach - były bardzo wyraźne - opowiadał nam Sylwester Latkowski. Dodał, że sam Sumliński przyznał się do próby targnięcia się na życie. Świadkami tego mieli być dwaj podpisani pod listem dziennikarze i Roman Giertych - adwokat zatrzymanego.
Według Latkowskiego ten fakt nie został ujęty w protokołach przesłuchania Sumlińskiego. - Oznacza to, że prokuratorzy i funkcjonariusze ABW uznali, że to mało istotny fakt. Latkowski uważa, że Sumliński powinien być wówczas natychmiast przebadany przez lekarzy - w tym psychiatrę, który stwierdziłby, czy dalej może zeznawać.
"Trudno żeby nie wierzyć wszystkim" W tę relację nie dowierza rzecznik ministerstwa sprawiedliwości Grzegorz Żurawski. Tłumaczy, że fakt popełnienia próby samobójczej, lub samookaleczenia musiałby się znaleźć w notatkach policji, czy innych funkcjonariuszy. - Trudno, żeby nie wierzyć wszystkim - dodaje. W notatce po zatrzymaniu zaznaczono, że dziennikarz ostrzegał, że może się targnąć na swoje życie. I to wszystko. - Nie ma tam słowa, że była podjęta próba samobójcza - zapewnia Grzegorz Żurawski. Rzecznik ministra Ćwiąkalskiego zapowiada, że w przyszłym tygodniu szef resortu odpowie na list trzech dziennikarzy.
"Służby próbują wykorzystać słabość" Latkowski zaznacza, że nie jest zwolennikiem "teorii spiskowej dziejów". Nie przesądza o winie czy niewinności dziennikarza, ale podkreśla, że - jego zdaniem - służby chciały wykorzystać słabość psychiczną zatrzymanego. - Próbowano złamać Wojciecha Sumlińskiego. Tylko tym razem przeszarżowano. - I myślę, że powinni się zastanowić czy te metody dalej będą skuteczne. Chyba, że im zależy na drugiej Blidzie - mówił nam Sylwester Latkowski. Jego zdaniem minister Ćwiąkalski w sprawie dziennikarza został wprowadzony w błąd przez swoich podwładnych. - Nie wierze w złą wolę ministra sprawiedliwości - dodał Latkowski.
Wojciech S. próbował popełnić samobójstwo po raz drugi dwa dni temu w jednym z warszawskich kościołów. Dziennikarz twierdzi, że jest niewinny i oskarża służby specjalne o zemstę za jego artykuły. Dziennikarz na razie pozostanie w szpitalu. W przyszłym tygodniu prokuratura ma zdecydować, czy Sumliński trafi do aresztu. Na początku tygodnia zgodził się na to sąd.
Prokuratura oskarża Sumlińskiego o płatną protekcję wobec pułkownika byłej
WSI i obietnicę załatwienia mu za 200 tysięcy złotych pozytywnej weryfikacji.