Gazeta powołuje się na urzędnika rządu
USA. Amerykańskie tajne służby przechwyciły komunikacje między oficerami pakistańskiego wywiadu a bojownikami, którzy dokonali zamachu z siódmego lipca, w którym zginęły 54 osoby, w tym atache obrony. Jest to dowód na sabotowanie walki Stanów Zjednoczonych z islamistami w Afganistanie.
Wywiad Pakistanu pomagał bojownikom Źródło "NYT" powiedziało również o nowych informacjach potwierdzających, że członkowie ISI przekazywali bojownikom informacje dotyczące amerykańskich operacji. W niektórych przypadkach pozwoliło to im uniknąć ataków rakietowych na bazy w Pakistanie. Urzędnik nie chciał powiedzieć, jaką dokładnie formę przybrała pomoc od ISI. Zapewnił jednak, że oficerowie-informatorzy nie byli renegatami sugerując, że ich działania były zatwierdzone przez zwierzchników. - To potwierdza przypuszczenia, które moim zdaniem były powszechne - skomentowało źródło.
Urzędnicy USA nie kryją złości, że część z członków pakistańskiego rządu wydaje się bezpośrednio podsycać eskalację przemocy w Afganistanie, w tym ataki na amerykańskich żołnierzy. Niektórzy z nich zaczęli sugerować, że Pakistan nie jest już godnym zaufania sojusznikiem Stanów Zjednoczonych.
W tym miesiącu do Pakistanu udał się wysoki oficer CIA by skonfrontować członków urzędników tego kraju z informacjami o wsparciu, jakie dostawali bojownicy od członków ISI. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że ISI jest bezpośrednio zamieszane w zamach na ambasadę. W tym tygodniu o podwójnej lojalności ISI z premierem Pakistanu Jusafem Razą Gilanim rozmawiał George W. Bush.
Indie poważnie zaniepokojone ISI przez długi czas utrzymywało kontakty z islamskimi bojownikami, również po to, by mieć wpływ na politykę afgańskich władz. Nowy, cywilny rząd Pakistanu zmaga się z tymi problemami, ale Waszyngton się obawia, że cywilni przywódcy nie będą umieli zerwać długotrwałych kontaktów miedzy ISI a bojownikami. Niedawno również pakistański rząd zaczęły niepokoić rosnące wpływy Indii w Afganistanie i coraz większych powiązań między rządem Hamida Karzaia z New Delhi.
Podejrzewa się, że zamachu dokonała siatka Maulawiego Dżalaludina Haqqaniego, byłego sojusznika USA jeszcze z czasów wojny w Afganistanie, który obecnie utrzymuje kontakty z Al-Kaidą i pozwolił jej się odbudować na kontrolowanych przez siebie terytoriach. Podejrzewa się go o kampanię przemocy na terenie całego kraju.
Informacje o zaangażowaniu członków ISI w zamach nie tylko doprowadziły do napięć na linii Pakistan-USA, ale poważnie zaniepokoiły Indie, które od lat są z Pakistanem w poważnym konflikcie. Indie już kilka dni po atakach oskarżyły dowództwo ISI o udział w zamachu. W tym tygodniu doszło też do najpoważniejszej wymiany ognia między żołnierzami obu państw w spornym regionie Kaszmiru od zawartego w 2003 roku zawieszenia broni. Wymiana ognia trwała przez 12 godzin i zginęło w niej czterech żołnierzy pakistańskich i jeden indyjski.
Indie są zaniepokojone sytuacja na granicy pakistańsko-afgańskiej. Twierdzą, że bojownicy odpowiedzialni za przemoc w tamtym rejonie są powiązani z bojownikami w Kaszmirze i za podsycanie konfliktu w tamtym regionie.
Pakistański wywiad nielojalny wobec rządu? Gdy wczoraj spytano szefa połączonych sztabów Pakistanu, czy ISI pozostaje lojalne wobec cywilnego rządu, ten uniknął odpowiedzi. - To najprawdopodobniej coś, o czym pakistański rząd musi porozmawiać - odrzekł reporterom.