Naczelny prokurator trybunału Serge Bremmertz potwierdził, że nowa wersja aktu oskarżenia jest właśnie przygotowywana z uwagi na fakty ujawnione podczas innych procesów. Akt ten był ostatni raz zmieniany w 2000 roku.
Radovan Karadżić był jednym z najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy wojennych z okresu wojny w byłej Jugosławii. Trybunał ONZ ds. zbrodni wojennych oskarżył go w lipcu 1995 roku o zbrodnię ludobójstwa w okresie trwającego 43 miesiące oblężenia Sarajewa. Zginęło wówczas 12 tys. ludzi. Karadżić miał wydawać zgodę na rozstrzeliwanie ludności cywilnej. Były przywódca bośniackich Serbów ponosi też odpowiedzialność za śmierć ok. 8 tys. Muzułmanów zamordowanych w 1995 roku w Srebrenicy.
Karadżić stwierdził przed trybunałem, że nie przeczytał jeszcze pierwszego aktu oskarżenia i odmówił złożenia oświadczenia w sprawie swojej winy bądź niewinności. Powiedział, że uważa, iż doszło do wielu nieprawidłowości dotyczących jego dzisiejszego wystąpienia.
Następną rozprawę wyznaczono na piątek, 29 sierpnia, na godzinę 14.15. Karadżić będzie oczekiwał na proces w areszcie.
Więzienie w Scheveningen - obecny dom Karadżicia
Karadzić jako uzdrowiciel Przez ostatnie 13 lat Karadzić uciekał przed sprawiedliwością. Został pojamny jako brodaty specjalista medycyny alternatywnej w jednej z lecznic w Belgradzie. Był charyzmatycznym uzdrowicielem, jego była asystentka mówiła, że był dla niej jak "apostoł". Twierdziła, że nie domyślała się, kim był jej guru.
Karadżić podróżował po Bałkanach i innych krajach Europy. Był, m.in. w Austrii, włoska
telewizja RAI podała, że Karadżić leczył jako uzdrowiciel w Mediolanie, bywał tam na piłkarskich stadionach. Jednak pewne jest, że nie była to jego jedyna tożsamość. Podejrzewa się, że w tworzeniu alternatywnych tożsamości Karadżicia brały udział serbskie tajne służby: zbrodniarz musiał chociażby mieć opracowane trasy poruszania się po Belgradzie i innych miastach tak, by unikać monitorignu.
Dziś agencja AFP podała, że były przywódca bośniackich Serbów powiedział, że pod koniec wojny w byłej Jugosławii zawarł z amerykańskim negocjatorem Richardem Holbrooke umowę, iż wycofa się z życia publicznego. Nie wykluczone, że podczas procesu usłyszymy dużo więcej nieprawdopodobnych, choć niekoniecznie nieprawdziwych historii.
Zmiana klimatu politycznego Dla skrajnych nacjonalistów serbskich Karadżić jest bohaterem. We wtorek około 15 tys. osób demonstrowało w centrum Belgradu przeciwko planom wydania go ONZ-owskiemu trybunałowi. Wielu młodych Serbów nie pamiętających okrucieństw wojny z lat 1992-1995 uważa go za bojownika o wielką Serbię i naród serbski.
Belgrad niechętnie myślał o wydawaniu zbrodniarzy wojennych. Ale z trudne sklecony prozachodni rząd obiecywał poprawę we współpracy z międzynarodowym trybunałem w Hadze ds. zbrodni w byłej Jugosławii. Jest pewne, że schwytanie Karadżicia to efekt nacisków Unii Europejskiej. W lecie udało się też schwytać innego podejrzanego o zbrodnie wojenne Serba Stojana Żupljanina. Wciąż poszukiwany jest Radko Mladić okrucieństwem nie odbiegający od Karadźicia, ale nikt już chyba nie uwierzy, że zapadł się on pod ziemię. Do jego schwytania konieczna jest polityczna decyzja.