Przedstawiając wniosek o odwołanie Kopacz, Bolesław Piecha (wiceminister zdrowia w rządzie
PiS) powiedział, że minister zdrowia nie złożyła dotąd żadnych projektów ustaw - projekty reform, które wpłynęły do Sejmu, zostały przedstawione jako poselskie.
Wśród zarzutów są też dążenie do pospiesznej prywatyzacji szpitali i forsowanie ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach, które podzielą polskich pacjentów według zasobności portfeli. - To doprowadzi do ograniczenia polskim pacjentom dostępu do ochrony zdrowia. Działania pani minister złamią zasadę solidaryzmu społecznego, a najbardziej uderzą w emerytów, rencistów, rodziny wielodzietne i osoby najuboższe - podkreślił Piecha.
Zarzuty nie są prawdziwe Kopacz broniła się, że za jej rządów doprowadzono m.in. do uznawania dyplomów polskich pielęgniarek w UE, wpisania na listę leków refundowanych kolejnych leków dla dzieci chorujących na rzadkie choroby, wprowadzono tzw. jednorodne grupy pacjentów, wdrożono program stosowania pomp insulinowych u dzieci.
Twierdziła, że nie prawdziwe są zarzuty o brak działań ministerstwa.
- Czy "nic" to zmiana wprowadzenia sposobu finansowania rehabilitacji? Czy "nic" to ułatwienie odbioru środków pomocniczych i ortopedycznych dla pacjentów? Czy "nic" to zmiana sposobu rozliczania prac protetycznych w stomatologii, rozszerzenie dostępu do świadczeń stomatologicznych? Czy "nic" to podjęcie prac nad koncepcją koszyka świadczeń gwarantowanych opartych o precyzyjną wycenę? - odpierała Kopacz.
Brak przejrzystości Marek Balicki z
SdPl, były minister zdrowia zarzucał z kolei: - Chodzi nie o politykę zdrowotną, ale o to, jak
Ewa Kopacz wywiązuje się z roli ministra - mówił Balicki. Jego zdaniem resort nie spełnia m.in. wymogów przejrzystości, a zasadnicze projekty ustaw otwierające drogę do prywatyzacji szpitali nie zostały omówione przez Komisję Trójstronną. - Przekształcenia w spółki użyteczności publicznej są potrzebne. Podstawowa opieka zdrowotna już w większości jest prywatna, opieka ambulatoryjna też, ale szpitale powinny większości pozostać publiczne - przekonywał Balicki. - Wy otwieracie drogę do prywatyzacji, która będzie nieodwracalna i zaszkodzi pacjentom - przestrzegał.
- Dziś służba zdrowia jest dla bogatych i takie status quo chcecie utrzymać - zarzuciła z kolei opozycji minister zdrowia Ewa Kopacz. Podkreśliła, że jej rząd po ośmiu miesiącach może pochwalić się wynikami, jakich PiS nie miał przez dwa lata. Minister broniła także projektu przekształcenia ZOZ-ów w spółki prawa handlowego. Podkreślała, że "ta wypróbowana w zarządzaniu forma prawna" jasno określa odpowiedzialność zarządzających i dostępność świadczeń opieki zdrowotnej. Dodała, że przekształcenie ma być obligatoryjne i odbyć się w ciągu roku, by reguły były równe dla wszystkich.
Posłowie opozycji oburzeni są także sposobem pracy nad ustawami, które - jako projekty poselskie - nie podlegały konsultacjom społecznym.
- Gdzie są projekty ustaw skierowane przez Radę Ministrów, w których wiadomo, kto i na jakim etapie wnosił jakie poprawki. Nie ma. Systemowe ustawy nie mają praktycznie autora. Gdzie jest dokument opisujący strategię rządu? Nie ma - mówił Balicki. Zaznaczył, że rząd chowa się za plecami posłów, nie podpisując się pod pakietem ustaw wprowadzających reformy w ochronie zdrowia.
Dodatkowo łamie zasady dialogu społecznego: - W takich przekształceniach musi być dialog - z partnerami społecznymi, bez tego ustawy nie zakończą drogi legislacyjnej, przy takim oporze ze strony samorządów i związków nie da się tych zmian wprowadzić, to będzie zmarnowany czas - podsumował Balicki.
Tusk: Krytyk i eunuch w jednej są parafii Z tymi zarzutami nie zgodził się premier Donald Tusk - Staram się rozmawiać z partnerami społecznymi na temat konkretnych zapisów, widać tego skutki, a efekty tych rozmów świadczą o najwyższym stopniu odpowiedzialności ze strony partnerów społecznych - powiedział Tusk. Zapewnił, że rekomendacje tzw. białego szczytu potraktował bardzo poważnie. - Jak pamiętacie państwo, pierwszą rekomendacją było podwyższenie składki (zdrowotnej), do czego ja nie byłem przekonany, ale uznałem, że trzeba szanować partnerów społecznych - przypomniał premier.
A zarzuty byłych ministrów zdrowia wobec dzisiejszej szefowej tego resortu, Tusk podsumował słowami Tadeusza Boya-Żeleńskiego: - Krytyk i eunuch w jednej są parafii. Obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi.