Od kilku dni PiS twierdzi, że na prokuratorów i samego ministra sprawiedliwości wywierano polityczne naciski, żeby Zbigniewowi Ziobrze czym prędzej uchylić immunitet. I że nieuzasadniony jest zarzut, że Ziobro (jako minister w rządzie Marcinkiewicza) nie miał prawa pokazać Jarosławowi Kaczyńskiemu (szefowi PiS) akt afery paliwowej.
Wniosek sprzeczny z postanowieniem SN Sejmowa komisja sprawiedliwości zażądała wyjaśnień od Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Miał się stawić wczoraj. PiS zarzuca wnioskowi o uchylenie immunitetu błędy.
Według "Gazety Wyborczej" wniosek jest sprzeczny z niedawnym postanowieniem Sądu Najwyższego. I z komentarzem do kodeksu karnego, którego współautorem jest właśnie prof. Ćwiąkalski.
- Może dlatego minister Ćwiąkalski nie chciał się pod wnioskiem podpisywać, tylko zlecił to zastępcy, prokuratorowi Staszakowi? - dopytywała się Beata Kempa z PiS.
Ani Ćwiąkalski, ani prokurator krajowy Marek Staszak nie przyszli na komisję. Przyszedł drugi zastępca prokuratora generalnego Jerzy Szymański.
Wniosek o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze to 20 stron błędów! - oskarżała Kempa. Poseł
Arkadiusz Mularczyk (PiS) sprecyzował dwa.
•
Prokuratura w Płocku postawiła Ziobrze zarzut przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego (przez pokazanie Kaczyńskiemu akt) oraz ujawnienia tajemnicy służbowej (także przez pokazanie Kaczyńskiemu akt).
Czyli jeden czyn został uznany za dwa przestępstwa, co prawnicy określają jako "zbieg przestępstw". W komentarzu do prawa karnego, którego współautorem jest Ćwiąkalski, napisano, że w przypadku tych przestępstw nie można zastosować "zbiegu" - mówił Mularczyk.
- Nie określiłbym tego jako błąd. Źródłem prawa nie jest komentarz, ale przepis. A interpretować można go różnie - ocenia jednak prof. Zbigniew Hołda z Fundacji Helsińskiej.
• Prokuratura zarzuca też Ziobrze ujawnianie danych osobowych „osobom nieuprawnionym”. - Nie ma więc przestępstwa, jeśli coś ujawni się jednej osobie - tłumaczył Mularczyk.
"Gazeta Wyborcza" pisze: sprawdziliśmy, jest takie postanowienie Sądu Najwyższego sprzed pół roku.
Hołda: - Rzeczywiście, ten zarzut prokuratorzy mogli sobie darować.
Ale to dla Hołdy "bez znaczenia". Bo Hołda - tak czy owak - uważa, że Ziobro nie popełnił przestępstwa, gdyż jego czyn w ogóle nie był szkodliwy społecznie.
• PiS stawia kolejny zarzut: wniosek o uchylenie immunitetu został rozpatrzony w ekspresowym tempie, w jeden dzień. A to świadczy o politycznych naciskach.
- Nie można prokuraturze czynić zarzutu, że sprawnie pracuje - odpowiadał wczoraj prokurator Szymański, a min. Ćwiąkalski tłumaczył w Radiu
TOK FM, że w tej sprawie był jedynie "listonoszem". Sprawdził, czy wniosek spełnia wymagania formalne i posłał go do Sejmu.
Inaczej to widzi minister sprawiedliwości w rządzie
SLD Grzegorz Kurczuk: - Składając podpis, bierze się odpowiedzialność. Procedura sprawdzania wniosku o uchylenie immunitetu trwa normalnie od kilku dni do trzech tygodni. W sprawie afery starachowickiej poprosiłem o opinię trzech prokuratorów.
Gazeta chciała spytać prokuratora Staszaka: dlaczego tym razem tempo było tak ekspresowe? I czy widzi błędy, które wytyka PiS? Odmówił wypowiedzi.