Żenujący spektakl na komisji - relacja na żywo
Po raz pierwszy w historii uniemożliwiono pracę komisji - Wydawało się, że kiedy w Sejmie nie ma tych najbardziej rozwichrzonych środowisk, które tworzyły negatywną opinię o polskim parlamencie - mam tu na myśli nie tylko Samoobronę - że coś się zmieni, że będzie w miarę normalnie - mówił na środowej konferencji prasowej Komorowski.
- To czego jesteśmy świadkami, stanowi zagrożenie dla normalnego funkcjonowania parlamentu. Wczoraj podjęto próbę wywrócenia porządku, na którym oparte jest funkcjonowanie parlamentu i komisji. Po raz pierwszy w historii polskiego parlamentu uniemożliwiono pracę komisji sejmowej - powiedział Komorowski. - To jest teatr, cyrk kosztem polskiej demokracji, kosztem opinii o polskim parlamencie i o Polsce - uważa Komorowski.
PiS stosuje metodę siłową Zdaniem Komorowskiego posłowie Prawa i Sprawiedliwości blokując pracę komisji chcieli sposób "uniemożliwić wejście na posiedzenie niektórych członków komisji i uniemożliwić jej normalną pracę".
- To jest taktyka anarchizacji życia politycznego w Polsce. Jestem historykiem z wykształcenia, a to mi naprawdę przypomina praktyki z polskiego parlamentu z XVIII wieku, kiedy w zgodzie z prawem stosowano liberum weto, które zniszczyło polską demokrację, kiedy w zgodzie z prawem zrywano Sejm, uniemożliwiano podejmowanie decyzji i rozkołysano Polskę tak, że upadła - mówił marszałek Sejmu
- Oglądając w telewizji
zachowania niektórych posłów z posiedzenia komisji regulaminowej miałem wrażenie, że jest to "Sicz zaporoska", a nie polski Sejm - powiedział. Przypomniał m.in. zachowanie posłanki Jolanty Szczypińskiej, która powiedziała do swoich partyjnych kolegów:
"Przestańcie. Pohamujcie się, bo teraz filmują nas!". - Demokracja musi umieć się bronić, nie może być bezradna wobec stosowania metody siłowej, przerywania obrad, blokowania prac parlamentu, a od wczoraj także blokowania prac komisji - powiedział Marszałek Sejmu.
"Ziobro zrobił wszystko, by nie doszło do rozmowy ze mną" Ziobro: Jestem gotów stawić się na komisji
- Starałem się w sposób spokojny doprowadzić do rozstrzygnięcia przez parlament wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu panu Zbigniewowi Ziobro - powiedział. Marszałek zapewnił, że skierował pisma informujące posła Grzegorka z PO i posła Ziobro - bo jednocześnie wpłynęły wnioski o uchylenie immunitetu obu posłów - następnie zaprosił ich na rozmowę.
Podczas rozmowy poseł Grzegorek zrzekł się immunitetu. - Poseł
Zbigniew Ziobro - z niejasnych dla mnie powodów - zrobił wszystko, żeby do tej rozmowy nie doszło, aczkolwiek pismo dostał, potwierdził.
Marszałek Komorowski przypomniał, że komisja jedynie opiniuje wniosek prokuratora o uchylenie immunitetu. Decyzję podejmuje Sejm. Marszałek przyznał, ze głosowanie nad immunitetem miało odbyć się po wakacjach. Natomiast - jak dodał - komisja regulaminowa miała się zająć wnioskiem w sprawie Ziobry jeszcze na obecnym posiedzeniu Sejmu.
Zaznaczył, że nie wierzy, że Ziobro nie wiedział o czwartkowym posiedzeniu komisji. - W sytuacji, kiedy stu posłów wie o tym, że będzie posiedzenie komisji, przychodzi, blokuje prace, robi awanturę, to jeden poseł, poseł Ziobro, którego ma to dotyczyć, biedaczek nic nie wie? Ja tu logiki nie widzę - ocenił Komorowski.
Zwrócił uwagę, że Ziobro w środę po godzinie 7. w Warszawie występował o Polskim Radiu w "Sygnałach Dnia".