We wtorkowym programie
TVN24 Palikot powiedział: "Uważam prezydenta za chama". Dziś warszawska prokuratura zapowiedziała wszczęcie postępowania z urzędu. Śledczy sprawdzają, czy tymi słowami nie znieważył głowy państwa.
- Oczywiście że się obawiam prokuratury, jak każdy normalny człowiek. Zastanawia mnie, dlaczego prokuratura nie wszczęła postępowania z urzędu, kiedy
Lech Kaczyński nazwał Lecha Wałęsę agentem, chociaż nie miał do tego podstaw - powiedział "Gazecie" lubelski poseł. Zaznaczył, że powiedział to, co "myśli cała Polska". - Jak można było tak powiedzieć o ministrze spraw zagranicznych, co przytoczył "Dziennik". Powiedziałem to, co myśli cała Polska, a to mnie się dostaje po głowie - dodał.
Tymczasem posłowie Prawa i Sprawiedliwości skierują do Komisji Etyki Poselskiej wniosek o ukaranie Palikota za słowa o Lechu Kaczyńskim. Taki zamiar potwierdził
Przemysław Gosiewski.
Prezes
PiS Jarosław Kaczyński jest natomiast sceptyczny, jeśli chodzi o przyszły rezultat postępowania prokuratury w sprawie Palikota. Na dzisiejszej konferencji prasowej w Sejmie powiedział, że z nieznanych powodów prokuratury umarzają wszystkie postępowania dotyczące znieważenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - To jest pytanie o praworządność w Polsce - stwierdził. Przypomniał, że w Polsce Kodeks karny chroni naczelne organa państwa przed obraźliwymi wypowiedziami. Jak podkreślił, z tego powodu zapadały już w Polsce "wyroki łącznie z wyrokami bezwzględnego pozbawienia wolności".