Zbigniew Ziobro podkreślił, że próba odebrania mu immunitetu i zarzucanie mu ujawnianie informacji niejawnych ma podłoże polityczne. Dodał, że nie obawia się ewentualnej rozprawy sądowej, bo jest pewien, że zostanie oczyszczony z zarzutów. Poseł
PiS zaznaczył, że we wczorajszej rozmowie z przewodniczącym komisji regulaminowej posłem PO Jerzym Budnikiem, otrzymał od niego propozycję przesunięcia rozpatrywania wniosku o uchylenie immunitetu na wrzesień. W związku z tym wyjechał do Krakowa. Dodał, że decyzja o ponownej zmianie terminu rozpatrywania wniosku z wrześniowego na dzisiejszy zapadła rano.
- O wezwaniu na posiedzenie komisji dowiedziałem się dziś przed południem. To było ok. godz. 10, może troszkę później. Nie dostałem żadnego formalnego zawiadomienia, a gdybym dostał zwróciłbym się o przesunięcie tego posiedzenia - powiedział Ziobry. Przyznał, że nie ma nic do ukrycia i jest gotowy "spojrzeć w oczy tym, którzy rzucają fałszywe oskarżenia". Podkreślił, że jest gotów stawić się na posiedzeniu komisji regulaminowej. - Mam nadzieję, że strach nie sparaliżuje posłów Platformy i umożliwią mi zaprezentowanie swoich racji - powiedział.
Ziobro poinformował, że jest gotów udać się do Warszawy i jeszcze dzisiaj stanąć przed komisją regulaminową. - Jeżeli nienawiść i zaślepienie posłów PO jest silniejsze, jestem gotowy stawić się nawet dzisiaj - przekonywał. Apelował, żeby komisja przesunęła obrady na dzisiaj wieczorem albo na jutro rano. - Od decyzji pana Komorowskiego, Chlebowskiego czy Niesiołowskiego zależy czy tak się stanie - stwierdził.