Wniosek płockiego prokuratora rozpatrywać miała wczoraj komisja regulaminowa. Nie udało się. Na posiedzeniu, na którym zazwyczaj zbiera się siedemnastu członków,
pojawiło się około 100 posłów PiS. W dodatku większość z nich chciała zadawać pytania. Działania te skutecznie sparaliżowały pracę komisji. - W tej sytuacji nie da się pracować - ocenił zajście jej przewodniczący, Jerzy Budnik z PO.
Przypomnijmy:
Zbigniew Ziobro na przełomie 2005 i 2006 r. kazał przedstawić akta sprawy tzw. mafii paliwowej posłowi Jarosławowi Kaczyńskiemu. Wszystko działo się bez wiedzy ówczesnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza.
PiS przekonuje jednak, że Kaczyński był do tego uprawniony, bo był członkiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego - organu doradczego prezydenta.
Według Jacka Kurskiego do oblężenia przez Pis komisji doszło po to, "by zwrócić uwagę opinii publicznej na niegodziwość jaką jest wniosek o uchylenie immunitetu człowiekowi bezgranicznie uczciwemu i skutecznie walczącemu z przestępczością"
- To niegodziwość. Ministrowi Ziobro zarzuca się, że działał zgodnie z prawem. Sądzenie go za wolę walki z mafią paliwową jest grandą, ponieważ zrównuje w oczach opinii publicznej Ziobrę z panem Grzegorkiem, czy z panem Szczypińskim, b. prezydentem Krakowa. Facet jest niewinny, a Platforma chce go sądzić i robi oczywistą symetrię pomiędzy oczywistymi, kryminalnymi zdarzeniami, za które mają odpowiadać inni politycy, a niewinnym Ziobrą - mówił w
TOK FM Kurski.
- W Polsce jest granda - uznał Kurski - ponieważ "sądzi się niewinnych ludzi, natomiast wypuszcza się osoby winne". W ocenie posła PiS typowym przykładem na potwierdzenie jego słów jest przedwczorajsza decyzja Platformy, "która wyrzuciła pana Julkego, a honorowo rozstała się z panem Karnowskim".
- To mniej więcej tak, jakby wyrzucić Michnika za to, że nagrał Rywina, a z tym ostatnim honorowo sobie pogadać - podsumował Kurski.