Gosiewski w swoim liście podkreślił, że zachowanie Niesiołowskiego to "recydywa", która jest wyrazem "świadomej próby zniszczenia autorytetu prezydenta i parlamentu".
Po podaniu przez dzisiejszy "Dziennik" domniemanej treści rozmowy szef MSZ-prezydent, w której pojawia się słynne już pytanie "czy zna pan Rona Asmusa?", Niesiołowski skomentował te rewelacje w
TVN24 w następujący sposób:
"Wina prezydenta jest tu bezsporna (...) - powiedział w TVN24 wicemarszałek Sejmu z PO - Prezydent mówi tonem przesłuchującego esbeka (...) To powinien być początek końca prezydentury Lecha Kaczyńskiego. (...) Prezydent powinien ustąpić, albo być zmuszonym. Kolegium lekarskie powinno się zebrać (...) stan psychiczny pana prezydenta wydaje mi się tego rodzaju, że należy postawić pytanie, czy jest zdolny do pełnienia funkcji".
Gosiewski chce teraz, by "skandalicznym zachowaniem" Niesiołowskiego zajęła się sejmowa komisja etyki; we wniosku do szefa tej komisji Sławomira Rybickiego (
PiS) Gosiewski domaga się ukarania posła Platformy w trybie regulaminu Sejmu.
"Tolerowanie sytuacji, w której poseł i wicemarszałek sejmu celowo niszczy autorytet parlamentu i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w celu budowy swojego kapitału politycznego, byłoby czymś niebywałym i niespotykanym w demokratycznych krajach" - czytamy we wniosku Gosiewskiego do komisji etyki.
"Tylko stanowcza reakcja komisji może powstrzymać pana posła Stefana Niesiołowskiego od dalszych zachowań, które przeczą dobrym obyczajom parlamentarnym i sprowadzają poziom debaty do medialnego spektaklu, w którym wszystko wolno.(...) Poseł PO wystawia jak najgorsze świadectwo sobie i ugrupowaniu, które toleruje w swoich szeregach tego typu zachowania. Pan poseł Stefan Niesiołowski powinien zostać surowo ukarany, ponieważ jego zachowanie de facto ośmiesza państwo polskie i negatywnie wpływa na jego międzynarodowy wizerunek" - napisał Gosiewski.