Prezydent do Sikorskiego: Pańskie ego jest rozdęte do monstrualnych rozmiarów

cheko, PAP
18.07.2008 , aktualizacja: 18.07.2008 13:23
A A A Drukuj
Dzisiejszy "Dziennik" twierdzi, że dotarł do zapisów rozmów przeprowadzonych między prezydentem Kaczyńskim a szefem MSZ Radosławem Sikorskim. - Pan ma ego rozdęte do monstrualnych rozmiarów - miał mówić prezydent do ministra w trakcie słynnej rozmowy o negocjacjach z Amerykanami.
Lech Kaczyński i Radosław Sikorski
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Lech Kaczyński i Radosław Sikorski
ZOBACZ TAKŻE
SONDAŻ
A Ty znasz Rona Asmusa?

tak, nie znam
nie, znam
znam panią Fotygę

Współautor tekstu: Rozmawialiśmy z osobami, które były bardzo blisko konfliktu



Szczegóły gorącej wymiany zdań między prezydentem a szefem MSZ Radosławem Sikorskim ujawnił dzisiejszy "Dziennik". Na razie Pałac prezydencki nie zajął w tej sprawie stanowiska. O komentarz do dzisiejszej publikacji zwróciliśmy się więc do prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego. - Minister jest w tej chwili na spotkaniu z prezydentem - usłyszeliśmy od przedstawiciela Kancelarii.

Według "Dziennika", o tym, że ekipa Tuska odrzuca propozycję zainstalowania tarczy, prezydent dowiaduje się 4 lipca, niecałe trzy godziny przed ogłoszeniem decyzji. Jest wściekły. Do pałacu zostaje błyskawicznie wezwany wiceszef dyplomacji i polski negocjator Witold Waszczykowski. Następnie prezydent oczekuje na ministra Radosława Sikorskiego w siedzibie BBN.

Prezydent: Proszę zaprotokołować..

Zdaniem gazety, dopiero na miejscu szef MSZ dowiaduje się, że ma to być konfrontacja z Waszczykowskim. Pyta, czy to będzie przesłuchanie. Prezydent odpowiada lodowato, że nagranie jest potrzebne, bo Sikorskiemu grozi Trybunał Stanu. "Dz" przedstawia zapis rozmowy.

- Czy pan zna Rona Asmusa? - pyta Kaczyński.

- Nie widzę związku ze sprawą tarczy - odpowiada Sikorski.

- Powtarzam pytanie: czy pan zna Rona Asmusa?

- Nie widzę związku.

- Zna pan?

- Zna go pani Fotyga, ja go też znam.

- Proszę zaprotokołować: "Potwierdził, że zna Rona Asmusa".

Asmus to prominentny polityk amerykańskich demokratów. Dlaczego prezydent o niego pytał? Podejrzewał, że Sikorski zawarł tajny pakt z Demokratami. Taki, że umowa o tarczy zostanie podpisana z nimi, a nie z odchodzącą administracją Busha - podaje "Dziennik"



Sikorski: Jeśli będzie mnie pan obrażał, wyjdę

- Czy pan jest tłumaczem? - pyta dalej prezydent.

- Jakie to ma znaczenie? - dziwi się Sikorski.

- Czy pan jest tłumaczem, powtarzam pytanie?

- Nie rozumiem, jaki to ma związek ze sprawą.

- Proszę zaprotokołować: "Odmawia odpowiedzi na pytanie, czy jest tłumaczem".

- Nie jestem tłumaczem, ale dobrze mówię po angielsku, czego dowodem jest dyplom uczelni wyższej, którą ukończyłem w Anglii.

- Czy pan tłumaczył wczorajszą rozmowę telefoniczną Donalda Tuska z amerykańskim wiceprezydentem Dickiem Cheneyem?

- Nie. Tłumaczył ją tłumacz Białego Domu, który był na linii w czasie rozmowy Tusk-Cheney.

Cała rozmowa w BBN była pełna emocji. Nie obeszło się nawet bez osobistych wycieczek.

- Pańskie ego jest rozdęte do monstrualnych rozmiarów - rzucił w pewnym momencie prezydent.

- Jeśli pan będzie mnie nadal obrażał, wyjdę - miał, wg gazety odparować Sikorski.

Minister wytoczy prezydentowi proces?

Do incydentu, który dokładnie pokazuje, jak napięta sytuacja panuje między pałacem prezydenckim a ministrem, doszło 30 czerwca w Belwederze - twierdzi "Dziennik". Tego dnia doszło tam do spotkania Lecha Kaczyńskiego z premierem Tuskiem. Na miejsce zostali również wezwani Anna Fotyga i Radosław Sikorski. Między obecnym i byłą minister spraw zagranicznych doszło do ostrej wymiany zdań. W pewnym momencie Sikorski miał wypalić: - Można być prezydentem, ale można być też chamem. Fotyga odeszła bez słowa.

Jeden z urzędników pałacu prezydenckiego zdradził "Dziennikowi", że tego samego dnia Sikorski groził współpracownikom prezydenta, że wytoczy Kaczyńskiemu proces. Miał podobno twierdzić, że stać go na lepszych adwokatów niż prezydenta.

Słowa te potwierdza polityk z otoczenia Tuska: - Sikorski mówił, że immunitet nie będzie chronił prezydenta dożywotnio i że za obelgi odpowie przed sądem. Ja się Radkowi nie dziwię, każdy ma jakieś granice wytrzymałości.

Podziel się