Źródła te potwierdzają informacje, że Polska dostanie dodatkowy czas na rozmowy z inwestorami w sprawie restrukturyzacji trzech stoczni i prywatyzacji zakładów w Gdyni i Szczecinie.
Jeśli w ciągu trzech miesięcy Polska nie przedstawi planów, które spełnią surowe warunki KE, stocznie będą musiały zwrócić pomoc szacowaną w tej chwili przez KE na ponad 7 mld złotych (łącznie z udzielonymi rządowymi gwarancjami na produkcję statków). KE nie ujawnia, jaka będzie ostateczna kwota pomocy do zwrotu. Zwrot pomocy przesądza o upadłości stoczni, ale nie oznacza zakończenia działalności ekonomicznej.
Komisja Europejska domaga się, by plany restrukturyzacji stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie zapewniały ich długoterminową rentowność, przewidywały redukcję mocy produkcyjnych, wysoki wkład własny inwestorów i nie prowadziły do dalszego wsparcia zakładów z budżetu państwa (czyli dalszej pomocy publicznej).
Barroso: To już czwarty rząd, z którym negocjujemy - Nie jestem optymistą łatwym jeśli chodzi o stocznię - powiedział dziś Donald Tusk. - Jest tak silna presja społeczna, że na pewno ktoś chciałby zrobić "yes, yes, yes", ale ja twierdzę, że jesteśmy tylko jeden krok dalej, a to jest jeszcze długa droga, aby stocznię uratować - dodał. Premier wyjawił, że Barroso powiedział mu, że jest to już czwarty rząd, z którym negocjują i ich cierpliwość się wyczerpała. Tusk miał odpowiedzieć, że reprezentuje pierwszy rząd, który chce to załatwić na serio, a czas otrzymany od Komisji Europejskiej jest skrócony do minimum. Ta wymiana zdań, według Tuska, przyniosła zrozumienie drugiej strony.