25 lat za zabójstwo pięciorga noworodków

Na taki wyrok skazał we czwartek Sąd Okręgowy w Lublinie Jolantę K. z Czerniejowa pod Lublinem. Jej męża uniewinnił.

Tragedia w Czerniejowie - zdjęcia



Wyrok nie jest prawomocny. Tak prokuratura, jak i pełnomocnicy stron mogą się od niego odwoływać.

Choć cały proces, z uwagi na dobro pozostałych dzieci małżeństw K. toczył się przy drzwiach, zamkniętych w czwartek sąd nieoczekiwanie dla wszystkich pozwolił dziennikarzom na wysłuchanie uzasadnienia wyroku. Przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Daniluk jedynie zabronił nagrywania treści uzasadnienia.

- Oskarżona czuła się szczęśliwa i spełniona, kiedy była w ciąży. Ten stan trwał do momentu porodu - powiedział sędzia Daniluk. Zaznaczył, że mąż mógł nie wiedzieć o ciąży żony. - Traktował kobiety instrumentalnie - tłumaczył Daniluk.

Zbrodnia, która wstrząsnęła całą Polską, wyszła na jaw w sierpniu 2003 r., gdy Andrzej K., szykując się do kiszenia kapusty, zlecił synom przeniesienie plastikowej beczki z mieszkania na pole. Podczas toczenia z beczki spadło wieko. W środku były dwie reklamówki ze zwłokami noworodków.

Śledztwo ujawniło dalsze szczegóły zbrodni: do morderstw doszło w latach 1992-98, kiedy małżeństwo K. mieszkało w Lublinie.

Jolanta K. zabijała dzieci (czterech synów i córkę), bo - jak twierdziła - tak kazał jej mąż, który się nad nią znęcał. Schemat morderstw był za każdym razem ten sam. Jolanta K. rodziła dzieci w wannie, topiła je, a ciała przenosiła do zamrażarki.

Gdy po kilku latach rodzina przeprowadziła się do Czerniejowa, kobieta przełożyła zwłoki do beczki po kapuście.

Sąd Okręgowy w Lublinie już raz zajmował się sprawą małżeństwa. W marcu 2006 roku skazał kobietę na dożywocie, a Andrzeja K. uniewinnił. Mężczyzna był oskarżony o podżeganie do zabójstw. Jedyny dowód, jaki miał go obciążać, czyli wyjaśnienia żony, sąd uznał za niewiarygodny. Uwierzył Andrzejowi K. który twierdził, że nie wiedział o ciążach.

Po tym wyroku organizacje kobiece nie kryły oburzenia. - To dla mnie ewidentny skandal - mówiła "Gazecie" Joanna Piotrowska, szefowa fundacji Feminoteka.

Pod listem protestacyjnym do ministra sprawiedliwości podpisało się 20 organizacji i ponad 200 osób, m.in. prof. Wiktor Osiatyński, prof. Magdalena Środa i Krystyna Kofta. Protestowali przeciwko surowemu wyrokowi dla matki dzieci. Według nich sprawiedliwy dla niej byłby pięcioletni wyrok i uznanie męża za głównego winnego zbrodni.

Werdykt sądu zaskarżyła prokuratura i obrońca Jolanty K. Sąd Apelacyjny stwierdził, że w uzasadnieniu pierwszego wyroku nie wskazano przyczyny morderstw. Przywołał też fragment jednej z opinii biegłej, która uważała, że Andrzej K. musiał wiedzieć o ciążach. Sąd okręgowy musiał ponownie zająć się sprawą.

Informacje z Lublina. Polecamy: Zabójca z Suchowoli przed sądem