- Jesteśmy świadkami burzy w szklance wody, być może rezultatu tęsknoty polityków PiS za czasami, gdy oni rządzili i gdy burze były na porządku dziennym - ocenia Nowak.
Jak podkreślił, przekazy, o których napisał "Dziennik", są klasycznym monitoringiem opinii oraz komentarzy polityków. - Przygotowywane są codziennie po południu, by ułatwiały pracę członkom rządu i na wyraźne życzenie zaplecza parlamentarnego rządu - Platformy Obywatelskiej. To standardowe narzędzie wspomagające działalność rządu. Natomiast koszt udostępnienia tego narzędzia członkom klubu PO, to koszt kliknięcia myszką - mówił Nowak.
Jak dodał, przekazy dnia dostają również politycy
PSL-u, którzy pracują w rządzie.
- Zachowanie członków PiS jest zaskakujące: zaplecze PiS samo przygotowuje takie narzędzia. Przygotowywała je również Kancelaria Premiera, gdy PiS był u władzy - powiedział Nowak i wymienił, jakie adresy poczty elektronicznej znaleziono podczas czyszczenia dysków w biurach Kancelarii: były to m.in. adresy rzecznika klubu PiS, doradców i urzędników Kancelarii Prezydenta, marszałka Sejmu Marka Jurka, Adama Bielana spin doktora PiS-u.
Nowak powiedział też, że przekazy dnia "były, są i będą przygotowywane przez służby Kancelarii Premiera". - Jeśli rzeczywiście znalazły się w nich jakieś sformułowania, które mogłyby kogoś urazić, będziemy w przyszłości usuwać je z monitoringu prasy. Nie można jednak usunąć ich z wypowiedzi samych polityków. Choć sam uważam, że nie ma takich sformułowań - dodał Nowak. Odniósł się w ten sposób do oskarżeń prezydenckiego ministra Michała Kamińskiego, który zarzucił służbom KPRM "zohydzanie i czarny PR przeciw prezydentowi RP".
- W sytuacji, gdy pan prezydent jest aktywnym uczestnikiem
gry politycznej i liderem jednej z formacji opozycyjnych, sam naraża się na oceny. To naturalne: uczestnicy debaty mają prawo oceniać siebie nawzajem - ocenia Nowak.